Sobota, 29 czerwca 2024

imieniny: Piotra, Pawła, Benity

RSS

Burmistrz Kuźni Raciborskiej Paweł Macha: Muszę się usunąć, by nie dawać powodów do konfliktów [WYWIAD]

23.04.2024 07:00 | 16 komentarzy | mad

Urzędujący od dwóch kadencji burmistrz Kuźni Raciborskiej, Paweł Macha, przed drugą turą wyborów wydał zaskakujące oświadczenie, w którym poinformował, że nie będzie ubiegał się o fotel burmistrza. W rozmowie z naszą redakcją ujawnił, że zdecydował się na ten krok, by nie dawać powodów do konfliktów w radzie miasta, w której większość ma KWW Jednym Głosem, komitet, z którego na burmistrza startował jego konkurent, Paweł Dzieżok z Rud. W skład rady z tego komitetu weszła także Sylwia Brzezicka-Tesarczyk, była zastępca. Burmistrz Macha nie ma jednak wątpliwości, że gdyby nie zrezygnował, to wybory by wygrał. Decyzję o odejściu podjął po pierwszej turze, chciał ją ujawnić podczas debaty "Nowin Raciborskich" i portalu Nowiny.pl, do której jednak nie doszło, ponieważ nie zgodził się na nią Wojciech Gdesz, były wiceburmistrz i jedyny kandydat w drugiej turze. Rozmowę przeprowadził Dawid Machecki.

Burmistrz Kuźni Raciborskiej Paweł Macha: Muszę się usunąć, by nie dawać powodów do konfliktów [WYWIAD]
- Ja jestem wojownikiem. Nie można jednocześnie wysyłać wojska i samemu brać udziału w wojnie bez gwarancji sukcesu. Dziś brakuje ludzi, którzy potrafią patrzeć dalekowzrocznie. Choć serce podpowiadało inaczej, to rozum wygrał tę wewnętrzną walkę - mówi Paweł Macha o wycofaniu się z drugiej tury wyborów. Macha urząd burmistrza będzie pełnił do 30 kwietnia
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

- Wróćmy jeszcze do tego testamentu. W oświadczeniu napisał pan: "Wyrażam nadzieję, że w przyszłości bliższej oraz dalszej rozpoczęte na dzień dzisiejszy inwestycje i zadania będą kontynuowane podobnie jak zadania przewidziane do realizacji w budżecie Gminy oraz WPF". Jakie inwestycje ma pan konkretnie na myśli?

- Dla Kuźni Raciborskiej potrzebne są przełomowe zmiany, a ja skupiałem się na nich, unikając drobnych działań, bo do tego byli moi zastępcy. Zaniepokoiła mnie jednak pewna sytuacja, kiedy po pierwszej turze wyborów do urzędu przyszli panowie z Rud, którzy pytali jak zlikwidować program mieszkaniowy dla Kuźni Raciborskiej. To przerażające! Mimo że mamy pozwolenie i fundusze na budowę mieszkań, odstąpienie od tego byłoby stratą. Mają jednak związane ręce, bo projekt musi być realizowany, inaczej gmina straci pozyskane środki, razem z odsetkami. Ja chcę jednak, aby ludzie wierzyli w ten pomysł, który odpowiada m.in. na depopulację gminy. Budowa 88 mieszkań nie może nikomu przeszkadzać.

- Bloki to jedyna inwestycja, którą miał pan na myśli?

- Absolutnie nie. Oprócz tych bloków istnieje masa innych zadań. Mam np. na myśli kanalizację. Pytał mnie pan o porażkę w wyborach, mogę ją także upatrywać m.in. w kanalizacji w Budziskach. Tam chodzono po domach i mówiono, że realizacji nie będzie, bo nie ma pieniędzy. To bzdura! Otóż inwestycja została wstrzymana na chwilę, ponieważ zachodzi przeprojektowanie odcinka kanalizacji – miała być grawitacyjna, będzie podciśnieniowa. I to powoduje prawdziwe opóźnienia. Mam świadomość, że ludzie są zmęczeni tym ciągłym bałaganem, bo proces inwestycyjny trwa. Jednak cywilizacyjnie musimy pójść do przodu, bo w przeciwnym razie poniesiemy kary.

- Jak pan zapamięta pracę dla Kuźni Raciborskiej. Spędził pan na tym stanowisku niemal 10 lat.

- Dobrze. Miałem świetną ekipę wokół siebie. Nasze pomieszczenia są wyremontowane, a zespół urzędników działa zgranie i skutecznie, mimo krytyki. Ci, którzy krytykują nasz urząd, powinni pamiętać, że w razie potrzeby sami będą musieli skorzystać z tych usług i polegać na tych ludziach.

- A jak pan ocenia swoje rządy?

- Ocena moich rządów jest prosta: jeśli nie czułbym satysfakcji z tego, co osiągnęliśmy i jak realizowaliśmy nasze cele, to po prostu bym tego nie robił. To, co mnie napędzało, to widok postępu i zmian, które przynieśliśmy. Samo pełnienie urzędu nie było dla mnie celem.

- Czy na pewno wszystko było okej? Wiele osób zarzuca panu zbratanie się z PiS-em, a mówiąc szerzej, ze Zjednoczoną Prawicą. Pan publicznie od tego uciekał, powtarzając, że pana serce bije po prawej stronie, deklarując jednocześnie, że jest pan państwowcem.

- Mam serce po lewej stronie, a poglądy po prawej. Samorząd nie powinien być polem walki politycznej, która tylko prowadzi do podziałów społecznych. Poglądy są prywatną sprawą każdego z nas, i nie staram się na nie wpływać. Jestem niezależny od partii i układów. W urzędzie nie ma żadnych "tłustych kotów", ponieważ jestem przeciwny wszelkim układom. Jedynymi "tłustymi kotami" są moje koty w domu, ale są one tłuste, bo są dobrze karmione (śmiech).

- Wielu mieszkańców jednak wskazuje właśnie na pana poglądy, a to może wiązać się z pana wynikiem wyborczym.

- Jestem tradycyjnych poglądów. Po remoncie urzędu na wniosek kilku radnych umieściłem ręcznie zrobiony krzyż w dyskretnym miejscu, zgodnie z tradycją Śląska. Niestety, stał się on celem ataków osób, które nie rozumieją tej tradycji. Tolerancja oznacza akceptację różnorodności, dlatego ci, którzy nie akceptują krzyża jako symbolu religijnego, mogliby postrzegać go jako dzieło sztuki. Muszę także dodać, że mnie jako burmistrzowi przeszkadza, że funkcja, którą pełnię, powoli transformuje w kierunku cyngla UE.

- Co ma pan na myśli?

- Zdumiewa mnie fakt, że ludzie pozwolili sobie na bezkrytycznie narzucany nam represyjny system, który wymaga stosowania kar wobec mieszkańców, jeśli nie spełnią unijnych norm. Z góry dostajemy minimalną liczbę kontroli do przeprowadzenia. Moi urzędnicy zmuszani są do wchodzenia na prywatne posesje. Uważam, że kraj wchodzi na nieodpowiednią drogę transformacji. Ludzie w moim wieku pamiętają, jak było kiedyś. Widzę pewną analogię i obserwuję, że to wraca. Dawniej obok polskiej flagi stała inna, dzisiaj sytuacja jest podobna, system przypomina mi ten sam kołchoz.

- To mocne słowa.

- To prawda. Dziś mam już odwagę powiedzieć to głośno. Mamy do czynienia z systemem represyjnym, wywłaszczającym, który zmusza ludzi do różnych rzeczy. Tego rodzaju systemu wcześniej nie było, a teraz jest. Sytuacja robi się coraz gorsza.

- Nawiązuje pan do obecnej sytuacji politycznej. Poprzedni rząd scentralizował wszelkie decyzje. Pieniądze były, ale na konkretne zadania, odbierało się wam decyzyjność.

- Nieprawda, pieniądze z Polskiego Ładu pozwoliły na modernizację Polski powiatowej, nie było ograniczeń. Były i są też łatwe do rozliczenia w przeciwieństwie do tych z UE, które dedykowane są na najmniej ważne dziedziny życia w stosunku do bieżących potrzeb. Nie pozostaję też bezkrytyczny w ocenie całokształtu pracy poprzedniego rządu. Nie dowieźli zbiornika Kotlarnia do końca, ale przynajmniej chcieli w przeciwieństwie do grabarzy tego typu inwestycji, którzy wrócili. Nie mam zamiaru brać udziału w takim absurdzie, jak na przykład chodzenie po domach i nakładanie na mieszkańców mandatów za niedopełnianie jakichś unijnych norm. Jestem tu po to, aby reprezentować interesy naszych mieszkańców, a nie czyjeś z Brukseli, bo to miejscowi mnie zatrudnili. Początkowo byłem entuzjastą idei europejskiej i zagłosowałem za wejściem do UE, ale teraz mam sceptyczny stosunek do Unii Europejskiej. Widzę, że system ten się zawala, i każdy, kto patrzy dalej, powinien to dostrzec. Nasz kraj stoi w obliczu wojen za granicą, a debata skupia się na kwestii aborcji, co moim zdaniem jest odwracaniem uwagi. To jest równia pochyła. Nie chcę być kojarzony z takimi sprawami. Nie wierzę w to. Polska traktowana jest jak kordon sanitarny Zachodu i coraz bliższy i bardziej możliwy staje się scenariusz, w którym burmistrz będzie wręczał bilety do wojska młodym ludziom, z których większość będzie w jedną stronę. Sytuacja kraju przypomina 1939 rok z sojuszami, które okazały się nic niewarte. Trochę wyobraźni.



Ludzie:

Paweł Macha

Paweł Macha

Były burmistrz Kuźni Raciborskiej.

Sylwia Brzezicka-Tesarczyk

Sylwia Brzezicka-Tesarczyk

Dyrektor Centrum Zrównoważonej Gospodarki Miejskiej w Rybniku, Radna Miejska Kuźni Raciborskiej

Wojciech Gdesz

Wojciech Gdesz

Burmistrz Kuźni Raciborskiej