Wtorek, 23 lipca 2024

imieniny: Bogny, Sławosza, Żelisława

RSS

Ten człowiek mógł umrzeć. Czy już nic nas nie wzrusza? [FELIETON]

03.06.2024 06:44 | 6 komentarzy | KaBa

Czy to możliwe, aby w biały dzień w średniej wielkości mieście człowiek leżał w kałuży krwi, a przechodnie tego „nie zauważyli”? Niestety, taka sytuacja wydarzyła się w Jastrzębiu-Zdroju. Mężczyzna mógł się wykrwawić, umrzeć, ponieważ nikt nie zainteresował się jego losem. Czy naprawdę poziom znieczulicy osiągnął takie wartości, że nawet życie ludzkie nie ma dla nas znaczenia?

Ten człowiek mógł umrzeć. Czy już nic nas nie wzrusza? [FELIETON]
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Sytuacja opisana na wstępie to nie projekcja mojej wyobraźni, a konkretne zdarzenie, o którym poinformowała jastrzębska policja. Wszystko wydarzyło się pod koniec maja i rozegrało się przy głównej ulicy w mieście - al. Piłsudskiego. Gdyby nie dwie dziewczynki w wieku 11 i 13 lat, które zadzwoniły na numer alarmowy 112, mogło dojść do tragedii. Czy jest coś na usprawiedliwienie dorosłych? Może ich w tym momencie tam nie było i nic nie widzieli? Nic podobnego, jak podała policja, ludzie przechodzili obok potrzebującego pomocy człowieka i nikt nie zainteresował się jego losem. Nastolatki uratowały życie poszkodowanego. Jednak w tym kontekście wypada zapytać, czy osoby dorosłe są już na tyle obojętne, wobec tego, co dzieje się wokół nich, że nie są w stanie nawet zadzwonić do odpowiednich służb i zgłosić potrzebę interwencji?

Pomagając narażamy się na hejt?

Inną nie mniej ciekawą sprawą jest to, jakie opinie pojawiły się w komentarzach pod postem na temat tego zdarzenia. Zamiast wyrazić uznanie i szacunek dla godnej postawy młodych jastrzębianek, odezwały się głosy umniejszające ich rolę, dyskredytujące je, a nawet padło określenie, że są jastrzębskimi „Dyzmami”.  To ewidentny wyraz zazdrości, a nawet zawiści.

Zastanawia mnie, co powoduje, że my – ludzie XXI wieku jesteśmy tak nieczuli na ludzką krzywdę (oczywiście nie wszyscy). Z jednej strony bierzemy udział w finałach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i innych akcjach, a z drugiej nie zauważamy pojedynczego człowieka, który stracił przytomność na ulicy, zemdlał, uderzył głową o chodnik, a może ma zawał serca?

Nie dość tego, to jeszcze dwie nastolatki zostały przez niektórych internautów okrzyknięte „Dyzmami”, czyli oszustkami, robiącymi coś na pokaz w celu osiągnięcia konkretnych korzyści. Padają epitety o „wątpliwych bohaterkach”. Niech ci wszyscy życzliwi komentatorzy na swojej drodze życiowej spotykają, jak najwięcej takich „karierowiczów”, bo może się okazać, że właśnie im zawdzięczać będą życie.

Telefon na 112 urasta do rangi bohaterstwa

Staram się też zrozumieć tych komentujących, którzy mają wątpliwości czy zadzwonienie na numer 112 powinno być nazwane bohaterstwem. Jednak w obecnej rzeczywistości nie jest to przesadą. Jeśli dorośli, wykształceni ludzie potrafią obrócić głowę i przejść czy pojechać dalej, to o czym my mówimy?

W przypadku, kiedy dojdzie do najgorszego, padają słowa: spieszyłem się, nie widziałem, nie słyszałem, jechałam do pracy, do przedszkola po dziecko i nie miałam czasu. Sposoby uspokajania sumienia są różne. Czy są skuteczne, o to trzeba by zapytać ich autorów.

Na zakończenie przywołam historię 14-letniej Natalii z Andrychowa. W listopadzie ubiegłego roku siedziała skulona pod sklepem i zamarzła na oczach klientów, przechodniów, przejeżdżających obok kierowców. Nikt nic nie widział, nie zauważył, nie zareagował. Nastolatka zmarła.