Czy wiesz jak się zachować w lesie?
POZNAJ LAS Rubryka redagowana wspólnie z Nadleśnictwem Rybnik.
Spacer z psem po lesie? Dlaczego nie. Taka wyprawa przysłuży się zarówno właścicielowi, jak i jego pupilowi. Pod jednym warunkiem. Pies musi być na smyczy. – Pies powinien iść na smyczy, obok właściciela, po wyznaczonych ścieżkach. Często zwracamy na to ludziom uwagę i słyszymy, że się czepiamy. Staramy się pouczać, ale za to grozi nawet 500 zł mandatu. Ten przepis funkcjonuje właśnie z uwagi na ochronę zwierzyny. Jest kilka miejsc gdzie człowiekowi wchodzić nie wolno. To między innymi uprawy leśne do wysokości czterech metrów i ostoje zwierzyny. Te ostatnie są najczęściej oznaczone. W tych miejscach bardzo często zwierzęta ukrywają młode, bo czują się tam bezpieczne. Pies spuszczony na smyczy biegnie gdzie go nos prowadzi, bardzo często do młodego zwierzęcia – tłumaczy Kazimierz Szweda, komendant Straży Leśnej w Nadleśnictwie Rybnik.
Jeśli jesteśmy przy zwierzynie to warto wspomnieć o leśnej młodzieży, szczególnie podczas pierwszych spacerów po zimie. Wiosna to czas kiedy w lesie na świat przychodzi wiele zwierząt. Przez kolejne tygodnie sarny, jelenie, zające i dziki próbują odchować swoje potomstwo. Ciepła pogoda przyciąga do lasu również amatorów wypoczynku na łonie przyrody. – Odnotowujemy coraz więcej przypadków zabierania z lasu młodych zwierząt, które zdaniem spacerowiczów mają wymagać pilnej pomocy –komendant straży leśnej. – Ludzie znajdują leżące w trawie zwierzęta, myśląc, że te są wygłodniałe, chore lub porzucone przez rodziców. W rzeczywistości wyrządzają im wielka krzywdę, bo zwierzę zabrane z lasu, tak szybko tam nie wróci. Najczęściej trafia do specjalistycznego ośrodka, gdzie trzeba je odchować. Ludzie zabierają do samochodów małe zające, sarny czy jelonki. Cielaki jelenia. Zwierzę trafia do domu i zaczyna się kłopot. – Ludzie myślą, że będą je karmić butelką jak na filmach. Po kilku godzinach dzwonią spanikowani, bo zwierzak zaczyna panikować i szaleć. Odbieraliśmy już sarnę z mieszkania na siódmym piętrze osiedla Nowiny w Rybniku. Właściciel myślał, że zwierzę dobrze się poczuje w takim miejscu – kręci głową komendant straży leśnej.