Czwartek, 18 kwietnia 2024

imieniny: Apoloniusza, Bogusławy, Gościsława

RSS

Wątpliwość w kolejce po marzenia? Ta pani tu nie stała! [FELIETON]

23.01.2024 09:45 | 1 komentarz | juk

Najgorzej jest, gdy wątpi się w to, co się kocha robić. Wtedy wielkie znaki zapytania stają na dowolnym odcinku trasy prowadzącej od postanowienia do ukończenia dzieła - pisze w swoim felietonie pn. "Wątpliwość w kolejce po marzenia? Ta pani tu nie stała!" Barbara Musiałek.

Wątpliwość w kolejce po marzenia? Ta pani tu nie stała! [FELIETON]
Barbara Musiałek prezentuje swój najnowszy felietonie pn. "Wątpliwość w kolejce po marzenia? Ta pani tu nie stała!".
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Z początkiem roku dużo sobie obiecujemy. To czas na wdrożenie w życie nowych pomysłów lub na start kolejnego etapu planu długoterminowego. Podczas świąt życzyliśmy wszystkim spełnienia marzeń, ale wiadomo, że nic samo się nie zrobi, a marzeniom trzeba pomóc, inaczej prezenty rozpadną się z powodu braku zainteresowania, i będzie trzeba napisać nowy list do, znanego wszystkim, Mikołaja z prośbą o worek pełen możliwości.

Co nas blokuje? 

Są takie rzeczy, które przekłada się z roku na rok. Wyjazd w wymarzone miejsce, dokończenie dzieła swojego życia (powieści, filmu, płyty itp.), kupno lub budowa domu czy założenie firmy mają nieograniczony termin wykonania, bo myślimy, że wciąż mamy czas. Niestety, nie każdy ma go tyle samo, a zegar potrafi, zupełnie niespodziewanie, zatrzymać się na zawsze.

Niektórzy porzucają projekty w połowie, wracając do nich w kolejnym rozdaniu szans, czyli w styczniu. Ale zanim noworoczny entuzjazm znów nas pochłonie, warto zastanowić się, dlaczego nie zrealizowaliśmy dotąd tego, o czym marzymy od lat. Ile jeszcze będziemy czekać na właściwy moment? A nie zawsze chodzi o pieniądze. Według mnie winne są wątpliwości, które hulają w ludzkich umysłach, próbując udowodnić, że są ważniejsze niż wszystkie nasze pragnienia. Złośliwe chwile niepewności potrafią skutecznie zablokować większość projektów, które chcemy doprowadzić do końca.

Tego trudno nie zauważyć

Najgorzej jest, gdy wątpi się w to, co się kocha robić. Wtedy wielkie znaki zapytania stają na dowolnym odcinku trasy prowadzącej od postanowienia do ukończenia dzieła, rażąc w oczy jaskrawymi kolorami liter, użytych w napisach: „Ale właściwie po co?” i „Komu to potrzebne?” (zbyt dobrze widać je na przydrożnym transparencie). Jeśli chcemy zrealizować swoje plany, mamy dwa wyjścia: albo wykreślić te pytania z pamięci, albo znaleźć na nie odpowiednio motywujące odpowiedzi.  

Jak uwolnić marzenia?

Do celu doprowadzają ludzi wiara, samodyscyplina i determinacja. Wątpliwości zaś grzebią marzenia na cmentarzysku pełnym książek, które nigdy nie opuściły szuflad, piosenek, które utknęły w murach garaży czy planów podróży zamkniętych w czterech ścianach.

Co zrobić, by nie pogrzebać swoich pragnień? Raczej nie znajdziemy na to prostej odpowiedzi; nie ujrzymy drogi na skróty, prowadzącej po „głowach” wątpliwości. Każdy człowiek ma swoją przeszłość, która wpłynęła na teraźniejszość – własną historię, z którą się mierzy. Trzeba więc szukać tego, co do nas przemawia, co nam pomaga. I choć nie wierzę w stwierdzenia typu „skoro u mnie to zadziałało, to u ciebie też”, uważam, że warto poznawać sposoby, które sprawdziły się u kogoś innego, bo dzięki nim można odkryć osobisty klucz, który otwiera drzwi do szczęścia i zamyka projekty.

Mnie, na przykład, najbardziej motywuje to, że jeśli nie wysilę się wystarczająco, by zrealizować swoje cele w określonym terminie, będę musiała odpowiedzieć sobie na pytanie: „Dlaczego tego nie zrobiłam, chociaż chciałam i mogłam?”. Niechęć do szukania usprawiedliwienia potrafi wyrwać mnie rano z łóżka, tym bardziej, że ze sobą muszę być szczera, bo i tak wszystko o sobie wiem, więc kłamstwo zaraz rozpoznam.

Nikt nie lubi, by spychano go na koniec kolejki

Wątpliwość jest jak bezczelna klientka, która rozpycha się łokciami i staje pierwsza do kasy, a dodatkowo ściska to, na czym nam zależy, mówiąc: „Nie walczysz, nie wierzysz, to przesuń się i zrób miejsce dla tych, co nie wątpią”. Ten, kto odważy się krzyknąć: „Pani tu nie stała, proszę odejść!”, zwycięży (zwłaszcza przeszłość w sobie) i stanie się bohaterem swojego życia.  

Zawsze można czegoś się nauczyć

Są ludzie, którzy nie lubią, gdy coś lub ktoś staje im na drodze. Niektóre osoby potrafią powiedzieć komuś wprost, aby się przesunął, mimo że mogłyby człowieka spokojnie ominąć. Żorskie chodniki pamiętają takie epizody. Ja, niestety, też.

Wychodząc z założenia, że wszystko, co przydarza się w życiu ma swój cel i że czasem rzeczywistość nie jest taka, na jaką wygląda (wiadomo to od wieków), a za nieuprzejmością stoi jakiś wewnętrzny problem człowieka, uśmiecham się serdecznie do tych, co uparcie idą swoim torem. Przekonałam się bowiem, że spotkanie z drugim człowiekiem, nawet gdy nie jest zbyt miłe, może być inspirujące – po ostatniej tego typu „grzeczności”, w pewien  grudniowy poranek,  nauczyłam się, żeby wątpliwościom kazać schodzić z drogi, i to bez ogródek. Z jakim skutkiem? Tego dowiem się za rok. Przekonam się, czy jest coś, czego nie zrealizowałam, i obym nie musiała sobie tłumaczyć, dlaczego tego nie zrobiłam, choć chciałam i mogłam. 


Barbara Musiałekautorka tekstów poetyckich, dziennikarskich oraz scenariuszy teatralnych. Zawodowo związana z Klubem Miejskiego Ośrodka Kultury REBUS w Żorach, gdzie prowadzi spotkania Koła Poetów „Wena” – uczestniczą w nich zarówno lokalni autorzy wierszy, jak i twórcy z innych miejscowości regionu śląskiego. Kieruje też amatorskimi grupami teatralnymi: „Apteczką” oraz „e-S-ką”. Pisze i reżyseruje sztuki wystawiane przez te zespoły. Jej wiersze i artykuły ukazują się w rocznikach „Kalendarza Żorskiego”. Tworząc poezję, często inspiruje się współczesnymi dziełami malarskimi (a czasem bywa na odwrót – że jej słowa stają się impulsem do czyjejś twórczości); dlatego ma na swoim koncie kilka wspólnych, poetycko-malarskich, wystaw będących pokłosiem artystycznej współpracy z autorkami obrazów.