Poniedziałek, 29 lipca 2024

imieniny: Marty, Olafa, Beatrycze

RSS

Mieszkańcy Turzyczki chcą samodzielności

15.09.2015 00:00 red

Do urzędu miasta wpłynęło pismo grupy mieszkańców chcących utworzenia z Turzyczki samodzielnej dzielnicy

WODZISŁAW ŚLĄSKI Czy miasto doczeka się dziesiątej dzielnicy - Turzyczki? Do tej zmiany jeszcze daleka droga. Póki co jest wola grupy mieszkańców, którą wyrazili w piśmie skierowanym do prezydenta miasta. Chcą wydzielenia Turzyczki z obecnej dzielnicy Jedłownik-Turzyczka-Karkoszka i utworzenia z niej odrębnej części, z własną radą dzielnicy. Tłumaczą, że temat ten poruszali w maju i czerwcu na dwóch spotkaniach z mieszkańcami. Usamodzielnienie, jak czytamy w piśmie, spotkało się ze sporym poparciem mieszkańców. Pod inicjatywą podpisało się 273 mieszkańców. Te podpisy dołączono do pisma.

Samodzielni więcej wywalczą?

„Jesteśmy przekonani, że przychylenie się prezydenta i rady miasta do powyższego wniosku da efekt w postaci szeregu pozytywnych działań służących zarówno konsolidacji w samostanowieniu mieszkańców naszej dzielnicy, chęć ich współdziałania na rzecz poprawy jej stanu, zacieśniania więzi społeczności lokalnej oraz widocznej poprawy oblicza Turzyczki jako integralnej części Wodzisławia Śląskiego”. Pod pismem wysłanym w imieniu mieszkańców podpisał się Marek Kurkowski, wodzisławianin, lokalny przedsiębiorca. - Zależy nam na poprawie stanu naszej miejscowości. Drogi są w fatalnym stanie, nie ma chodników, bazy sportowo-rekreacyjnej, generalnie nie ma nic. Ludzie są bardzo niezadowoleni - mówi Marek Kurkowski. Uważa, że najlepszym sposobem zmiany tego stanu rzeczy jest usamodzielnienie się, wybór własnej rady dzielnicy, bo to zapewni większy wpływ na losy Turzyczki, niż w ramach obecnej dzielnicy. Marek Kurkowski zapewnia jednak, że to nie jest ruch skierowany przeciwko nikomu, żaden protest. - Turzyczka jest jakby odrębną miejscowością i usamodzielnienie wydawało mi się naturalne - dodaje Marek Kurkowski.

Prezydent ma wątpliwości

Z inicjatorami spotkał się prezydent Mieczysław Kieca. Mieszkańcy, którzy przybyli do urzędu w sile kilkunastu osób praktycznie powtórzyli te powody, które zawarli w piśmie. Prezydent nie uważa wydzielenia Turzyczki ze wspólnej dzielnicy z Jedłownikiem i Karkoszką za sensowne działanie i swoimi wątpliwościami podzielił się na spotkaniu. Po pierwsze twierdzi, że Karkoszka, Turzyczka i Jedłownik tworzą pewną całość. Przypomina, że tylko tam trzy lata temu podczas wyborów mieszkańcy nie potrafili wybrać składu rady dzielnicy, gdyż tak mało osób przyszło na zebranie. - Powiedziałem im, że to nieprawda, iż nie mają wpływu na rządzenie w dzielnicy, bo gdyby z tych osób, które się podpisały pod pismem chociażby 100 przyszło na zebranie, to obsadzą całą radę dzielnicy z zarządem i komisjami i mieliby wpływ na kilkudziesięciotysięczny budżet - mówi prezydent. Zapytał, czy nie lepiej byłoby poczekać rok do kolejnych wyborów i spróbować przejąć stery władzy w swoje ręce. Po drugie Mieczysław Kieca miał wątpliwość, czy wydzielenie Turzyczki dałoby cokolwiek mieszkańcom. Byłaby to najmniejsza dzielnica, porównywalna do Jedłownika Osiedle. Budżet tej dzielnicy przy obecnej uchwale budżetowej sięgałby około 20 tys. zł rocznie. - Co można zrobić za taką kwotę, zwłaszcza, jeśli w piśmie przewodnim wymienia się ciąg ulic koniecznych do remontu - zastanawia się prezydent. Po trzecie nie ma gwarancji, że wydzielenie Turzyczki przełoży się na wprowadzenie do rady miasta własnego przedstawiciela. Prezydent zaproponował delegacji rozważenie stworzenia stowarzyszenia, które działałoby na rzecz Turzyczki, na wzór prężnego stowarzyszenia Razem Na Szybiku w dzielnicy Jedłownik Osiedle. - Mówiłem, aby sprawdzili, czy znajdzie się 15 ludzi, bo tylu potrzeba do założenia stowarzyszenia, którzy chcieliby działać. Mieliby okazję wykazać się do wyborów dzielnicowych. Gdyby od dołu pokazała się grupa aktywnych ludzi, to byłoby super. Wówczas im pomożemy jako miasto - kończy prezydent.

- Mieliśmy potem spotkanie gronie inicjatorów. O stowarzyszeniu na rzecz dzielnicy nie myślimy. Nasz wniosek uważamy za przemyślany - mówi Marek Kurkowski komentując spotkanie z prezydentem.

Gorzej być nie może

Wybraliśmy się do Turzyczki porozmawiać z mieszkańcami. - Słyszałyśmy o akcji. Ale nie wiemy, czy odłączenie coś nam da - mówi jedna z mieszkanek, którą spotkaliśmy niedaleko remizy OSP Turzyczka. - Gorzej być nie może. Drogi - same dziury. Tu nic nie ma. Nie ma przedszkola, szkoły, a kasa tylko na Jedłownik idzie. Kiedyś koło remizy był plac zabaw, huśtawki, bramki. Ponoć jakieś warunki unijne się zmieniły i to wypierniczyli. Dzieci siedzą na koszach. To ich zabawa. Sklepu nie ma, nawet baru - twierdzi jej znajoma. Panie nie chciały się przedstawić, ani pozować do zdjęć. Ale rozmawiają chętnie. - Na zakupy jeździmy do Czyżowic, Gorzyc, Turzy czy Wodzisławia - dodaje. Bawić się z dziećmi jeździmy do Turzy albo do Wodzisławia. Ale nie wszyscy chcieli się wypowiadać, albo nie mieli wyrobionego zdania.

Decyzja należy do rady

Wniosek musi zostać rozpatrzony. Prezydent zgodnie z kompetencjami zaproponował przebieg granic dzielnicy, a po domknięciu formalności przekaże temat radzie miasta. To rada miasta będzie podejmować decyzję wcześniej przeprowadzając konsultacje społeczne. Rada będzie musiała też określić formę konsultacji. Mieczysław Kieca jest zdania, że jeśli nowa, dziesiąta dzielnica Wodzisławia Śląskiego miałaby zaistnieć, to powinno się to stać z dniem 1 stycznia 2017 r., wraz z początkiem nowej kadencji rad dzielnic.

Tomasz Raudner

  • Numer: 37 (774)
  • Data wydania: 15.09.15
Czytaj e-gazetę