Poniedziałek, 29 lipca 2024

imieniny: Marty, Olafa, Beatrycze

RSS

Cieszą zwycięstwa rybnickich żużlowców. Martwi kontuzja Balińskiego

30.06.2015 00:00 adam

ŻUŻEL – I liga

Podopieczni Jana Grabowskiego kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Tym razem okazali się zdecydowanie lepsi od ekipy MDM Komputery Dreier ŻKS Ostrovia, którą pokonali 60:30 oraz od Polonii Bydgoszcz. Ten drugi mecz wygrali 51:39. W obu przypadkach rybniczanie zainkasowali również punkt bonusowy.

 

Emocje na konferencji

W środę do Rybnika przyjechał Ostrów prowadzony przez Marka Cieślaka, który jest jednocześnie opiekunem reprezentacji Polski. Jak się okazało, był on największą gwiazdą ekipy gości. Żużlowcy z Ostrowa kompletnie nie radzili sobie na torze przy ul. Gliwickiej, wyraźnie odstając do zawodników ŻKS. Nie dziwi więc wysokie zwycięstwo miejscowych. Emocji nie zabrakło za to na pomeczowej konferencji, podczas której Jan Grabowski został zapytany, czy wpływał na rzeszowski klub, aby ten nie zgodził się na jazdę w ekipie z Ostrowa Artura Czai – jako gościa. Trener długo i szczegółowo tłumaczył, że nie miał z tym nic wspólnego. – Prezes klubu Ostrovia – pan Wodniczak zadzwonił do mnie, mówiąc, że ja kopię pod nim dołki, że załatwiłem, aby Czaja nie jechał w tym spotkaniu. Powiedziałem mu, że nie wiem o co chodzi i się rozłączyłem. Po jakimś czasie, dostałem smsy, które mnie obrażają. Prawda jest taka, że ja nie wykonałem ani do prezesa z Rzeszowa pana Ślączki, ani do żadnego innego działacza tego klubu żadnego telefonu. Jestem bardzo zbulwersowany tym, że panowie Wodniczak i Cieślak oskarżali mnie o taką rzecz. Jest to nieprawda i cała sprawa zakończy się prawdopodobnie w sądzie. Nie może być tak, że w mediach pojawiają się informacje jakoby Jan Grabowski robił takie rzeczy. Te oskarżenia są kłamstwem, a cała sprawa zakrawa na kpinę – tłumaczył wzburzony Jan Grabowski, trener ŻKS ROW.

 

Polonia się postawiła

Cztery dni później do Rybnika przyjechała Polonia Bydgoszcz, która w pierwszym meczu pokonała rybniczan różnicą 7 punktów. Zawodnicy ŻKS musieli tę stratę odrobić myśląc o punkcie bonusowym. Do 10. biegu, po którym był remis 30:30, wydawało się, że jest to mało realne. Goście prezentowali się na rybnickim torze znakomicie, prowadząc równorzędną walkę z miejscowymi. Bardzo szybcy byli Hougaard,  Kościecha i Woźniak. Jak się okazało przełomowa w meczu była… przerwa i wyjazd ze stadionu karetki. Wszystko to z powodu groźnego upadku Damiana Balińskiego w gonitwie nr 11. Jeden z liderów ŻKS upadł na tyle nieszczęśliwie, że nie był już zdolny do dalszej jazdy, a co więcej został odwieziony do szpitala. Oczekiwanie na karetkę, która musiała wrócić na stadion, trwało kilkadziesiąt minut. Ta przerwa znakomicie wpłynęła na zawodników ŻKS, którzy w kolejnych gonitwach nie przypominali zawodników z początkowej fazy zawodów. Wygrywali z rywalami jak chcieli i nie tylko zwyciężyli w całym meczu, ale wywalczyli również punkt bonusowy. Największa w tym zasługa Troy’a Batchelora, który był prawdziwym liderem drużyny. Bardzo zadowolony po spotkaniu był trener Grabowski, który docenił również klasę rywala. – Zawodnicy z Bydgoszczy zaprezentowali się bardzo dobrze. Tym bardziej cieszy zwycięstwo. Martwi natomiast kontuzja Balińskiego. Mam nadzieję, że wykuruje się do następnego meczu – stwierdził opiekun rybniczan. Dość obrazowo zawody podsumował zawodnik gości Robert Kościecha. – Na początku jechaliśmy bardzo dobrze, a w końcówce, jak to powiedział kiedyś jeden z młodych zawodników: dupa.

 

Baliński złamał żebro

Trener Grabowski poinformował na konferencji, że Baliński ma złamane żebra. Do kolejnego meczu ligowego może się wykurować, gorzej będzie z finałem indywidualnych  mistrzostw Polski, do którego zawodnik ŻKS wywalczył kwalifikację. Jego udział w tych zawodach, zaplanowanych na 5 lipca w Gorzowie stoi pod znakiem zapytania.

Następny mecz ligowy rybniccy żużlowcy pojadą dopiero 26 lipca. Wtedy na torze w Łodzi zawodnicy Grabowskiego zmierzą z tamtejszymi Orłami. Miejmy nadzieję, że już z Damianem Balińskim w składzie.

Marek Pietras

 

ŻKS ROW Rybnik – Polonia Bydgoszcz 51:39

 

ŻKS: 9. Troy Batchelor - 13 (3,3,1,3,3), 10. Max Fricke - 6+1 (0,1,-,3,2*), 11. Sebastian Ułamek - 9 (2,1,1,2,3), 12. Dakota North - 10+3 (1*,3,2,2*,2*), 13. Damian Baliński - 7 (3,2,2,w), 14. Kacper Woryna - 4+1 (3,w,0,1*), 15. Robert Chmiel - 2 (1,1,0)

 

Polonia: 1. Patrick Hougaard - 10 (2,2,3,3,0), 2. Marcin Jędrzejewski - 4+1 (1*,0,1,2), 3. Robert Kościecha - 11 (3,3,3,1,1), 4. Andriej Kudriaszow - 5+1 (0,1,2*,1,1), 5. Szymon Woźniak - 7 (2,2,3,0,0), 6. Dominik Kubera - 2 (2,0,0), 7. Patryk Rydlewski - 0 (0,w,w)

 

 

ŻKS ROW Rybnik – MDM Komputery Dreier ŻKS Ostrovia 60:30

ŻKS: 9. Troy Batchelor - 9+1 (3,1,2*,3,0), 10. Max Fricke - 10+1 (2*,3,3,2,t), 11. Sebastian Ułamek - 13 (1,3,3,3,3), 12. Dakota North - 9+2 (3,t,2*,2*,2), 13. Damian Baliński - 7 (1,3,3,d), 14. Kacper Woryna - 7+2 (3,2*,w,d,2*), 15. Robert Chmiel - 5+1 (2*,3,0).

 

Ostrovia: 1. Michał Szczepaniak - 3+1 (u,0,1*,2,-), 2. Scott Nicholls - 8 (1,1,2,3,1,0), 3. Mateusz Szczepaniak - 3 (0,1,1,1), 4. Nicklas Porsing - 5 (2,2,0,1,-), 5. Rune Holta - 8 (2,2,w,d,3,1), 6. Oskar Ajtner-Gollob - 1 (d,0,1), 7. Rafał Malczewski - 2 (1,0,1).

 

Kolejka 10.

Łączyńscy-Carbon Start Gniezno - Orzeł Łódź 45:45

 

Lokomotiv Daugavpils - Speedway Wanda Instal Kraków 57:33

 

  • Numer: 26 (763)
  • Data wydania: 30.06.15
Czytaj e-gazetę