Niedziela, 28 lipca 2024

imieniny: Aidy, Innocentego, Marceli

RSS

Życie z latarkami

11.05.2010 00:00 acz
Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Szkolnej od lat proszą o remont budynku.
Przez półtora miesiąca mieszkańcy kamienicy przy ulicy Szkolnej poruszali się w swoim domu po omacku. Właściciel, który narzucił im najwyższy czynsz w mieście nie płaci nawet za prąd.
 
Pani Krystyna Rosenbeiger doskonale wie, ile schodów dzieli jej mieszkanie od obskurnej toalety na półpiętrze. Wie, bo po ciemku to jedyna metoda by się nie przewrócić na klatce schodowej. – Gdy się schodzi na dół za potrzebą, najlepiej trzymać się prawej strony i ściany, bo balustrady są połamane – radzi mieszkanka starej kamienicy, przylegającej do terenu byłego ZEW-u, tuż obok kopcących kominów. Pani Krystyna wie co mówi, bo dwa tygodnie temu jej córka na ciemnej klatce schodowej skręciła nogę.
 
Biznes na budynkach
 
Kłopoty mieszkańców kamienicy przy ulicy Szkolnej 23 zaczęły się w 2000 roku, wraz z przekształceniami w Zakładzie Elektrod Węglowych. Kiedy ZEW przechodził pod obecny Carbon, wiadomo było, że nowe władze firmy nie chcą dalej utrzymywać budynków z mieszkaniami pracowniczymi. Chcąc się pozbyć niepotrzebnego balastu, firma wystawiła zaniedbane budynki na sprzedaż. Fatalny stan budynku spowodował, że w 2004 roku sprawą zaczął się interesować Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Kontrola skończyła się decyzją nakazującą Carbonowi wyremontowanie bloków do końca roku. Wiedząc, że remont to spory wydatek, zakład dał serię ogłoszeń w lokalnej prasie, chcąc sprzedać nieruchomości. W końcu pojawił się chętny na kupno kamienic przy ulicy Szkolnej 23, 23a, 29 i 29a. Zainteresowanym był Marcin O., lokalny przedsiębiorca, któremu w końcu udało się kupić cztery kamienice z lokatorami za zaledwie... kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nadzór budowlany wydał kolejną decyzję, zgodnie z którą O. miał wyremontować budynki do listopada 2005 roku. Nowy właściciel nie naprawił jednak nawet przysłowiowej klamki. Po trzech miesiącach kamienice znów zmieniły właściciela. Tym razem zrujnowanymi budynkami zainteresował się Jarosław S., biznesmen spod Grodkowa. Jego pełnomocnikiem został Leon S. ze Złotego Stoku. To on odwiedzał lokatorów i zbierał czynsz – najwyższy w mieście. Za metr kwadratowy mieszkania socjalnego nowi właściciele zażyczyli sobie aż 7,5 złotego. Już w 2007 roku budynki przeszły w kolejne ręce, mianowicie Andrzeja M., biznesmena z Gdyni. Nowy właściciel postanowił pomóc lokatorom w załatwieniu dodatków mieszkaniowych, które i tak spływają do jego kieszeni.
 
Inspektor działa
 
– Sytuacja w budynku jest poważna. Zawiadomiliśmy już prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Nie wykluczamy kolejnych kroków prawnych – mówi Gabriel Kuczera, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego  Raciborzu. To już kolejne zawiadomienie w sprawie narażania życia i zdrowia mieszkańców kamienicy. Pierwsze złożono w 2008 roku, ale zostało umorzone przez raciborską prokuraturę. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, właściciel budynków wyszedł niedawno z zakładu karnego. Jak twierdzi, nie ma pieniędzy na jakikolwiek remont a o fatalnym stanie budynku nie wiedział. – Ktoś zarabia na tych ludziach i na ich trudnej sytuacji. Przecież te dodatki mieszkaniowe muszą trafiać na czyjeś konto – zauważa Krystian Niewrzoł, który pomaga lokatorom kamienicy przy ulicy Szkolnej.
 
Grzyb zatruwa życie
 
Czynsz w obskurnej kamienicy nadal jest najwyższy w mieście a na dodatek lokatorzy zaczynają chorować. W jednym z budynków, na pierwszym piętrze mieszka Krystyna Rosenbeiger. Jej kilkunastoletnia córka przez lata wdychania zarodników grzybów zaczyna mieć problemy ze zdrowiem. Chorowała już na mykoplazmozę oraz toksyczne zapalenie wątroby. Swoje dokłada sam Carbon, mieszkańcy zamykają okna przed wszędobylskim pyłem z kominów. – Jak mamy żyć w takich warunkach? Przez ponad miesiąc chodziliśmy po budynku z latarkami, bo wyłączono prąd. Pewnie niedługo znów światło zgaśnie, bo w mokrych ścianach psuje się instalacja. Mogłabym dostać mieszkanie z miasta, ale właściciel nawet się nie pofatygował aby napisać odpowiednie pismo. Wegetujemy tu i podupadamy na zdrowiu – żali się pani Krystyna.
 
Adrian Czarnota
  • Numer: 19 (939)
  • Data wydania: 11.05.10