Niedziela, 28 lipca 2024

imieniny: Aidy, Innocentego, Marceli

RSS

Z mechanika do filmówki

25.07.2006 00:00
O tym, że nic nie zdarza się bez przyczyny przekonała się Oriana Soika, 20-letnia raciborzanka. Nie dostała się do wymarzonego liceum i trafiła do Zespołu Szkół Mechanicznych a stamtąd... do łódzkiej filmówki. „Myślałam, że na zawsze będzie to tylko marzenie a stało się rzeczywistością” - cieszy się.
Oriana Soika, ubiegłoroczna absolwentka ZSM w Raciborzu dostała się właśnie do szkoły filmowej w Łodzi na wydział aktorstwa. Opiekunem jej roku będzie znany aktor Janusz Gajos. Przeszła wyczerpujące egzaminy, by jako jedna z tysiąca osób znaleźć się w gronie dwudziestu dwóch przyjętych w poczet studentów tej renomowanej uczelni. Choć o aktorstwie marzyła od dawna to właściwie przypadek sprawił, że sen stał się rzeczywistością. Po gimnazjum zdawałam do I LO, do klasy humanistycznej, ale się tam nie dostałam. Znalazłam się na liście rezerwowych. W jednym z liceów miała być utworzona dodatkowa klasa humanistyczna, jednak do tego nie doszło. Byłam tym zrozpaczona. Powstało liceum przy ZSM. Nie wyobrażałam sobie siebie w mechaniku! - wspomina Oriana. Jak się wkrótce przekonała, lepiej trafić nie mogła. Uczący w tej szkole polonista, Andrzej Biskup, założył zespół teatralny „Irrealis”. Zaczęły się występy i spektakle wspólnie z zespołem muzycznym „Miraż”, prowadzonym przez Elżbietę Biskup. Tak minęły trzy . Przyszedł czas matur i pojawiło się pytanie: co dalej? Byłam przekonana, że ostatni występ z „Irrealisem” oznacza koniec przygody ze sceną. Wtedy pani Ela Biskup powiedziała, że mam spróbować zdawać do szkoły aktorskiej. Choć marzyłam o tym od dawna, pomysł wydał mi się nierealny – przyznaje raciborzanka. Oriana myślała o studiowaniu filologii polskiej. Jednak w ostatniej chwili zrezygnowała z tego pomysłu i podjęła decyzję o zdawaniu egzaminów do szkoły aktorskiej. Wybrała uczelnie we Wrocławiu i Łodzi.
 
Egzaminy okazały się niezwykle trudne. Od przyszłego aktora wymaga się bowiem nie tylko miłej aparycji i ładnego recytowania tekstu, lecz także zdolności wokalnych, tanecznych, sprawności fizycznej, szerokiej wiedzy z zakresu historii sztuki a przede wszystkim samozaparcia. Wiele osób zdawało już po raz kolejny. Niektórzy zdążyli już skończyć zupełnie inne studia – mówi Oriana, która dostała się za drugim razem. Gdy zdawałam po raz pierwszy, czułam się jak szara myszka. Nie miałam żadnego warsztatu aktorskiego, nikt nas przecież tego nie uczył. Bardzo bałam się porażki. Odpadłam, ale to mnie zmobilizowało do kolejnej próby. Raciborzanka postanowiła się do niej lepiej przygotować i zapisała się do dwuletniego studium aktorskiego w Katowicach, prowadzonego przez aktorkę Dorotę Pomykałę. Po roku spróbowała ponownie, tym razem w czterech uczelniach jednocześnie, także w Warszawie i Krakowie. Egzaminy trwały wiele dni, składały się z kilku etapów, do których przechodziło coraz mniej osób. Oriana za każdym razem z niedowierzaniem przyjmowała informację, że zakwalifikowała się dalej. W końcu okazało się, że została przyjęta do uczelni wrocławskiej i łódzkiej. Wybrała tę drugą. Zadecydowała o tym serdeczna atmosfera, jaka wytworzyła się między kandydatami i studentami. Nie bez znaczenia były też względy ambicjonalne. Znowu znalazłam się pod kreską jako pierwsza na liście rezerwowych. Pomyślałam, że już większego pecha mieć nie mogę! Okazało się jednak, że zostałam przyjęta. Wybrałam Łódź, choć we Wrocławiu zdałam na czwartym miejscu. Postanowiłam udowodnić, że wszelkie wątpliwości co do mojej osoby były niesłuszne – zapewnia Oriana.
 
Marzy o graniu w ambitnych sztukach teatralnych. Nie wyklucza filmu czy serialu, pod warunkiem, że taka rola jej nie „zaszufladkuje”. Na początku każdy student tak mówi – przyznaje przyszła aktorka. Zdaje sobie sprawę, że sporym sukcesem będzie ukończenie uczelni. Wie jednak, że to nie wystarczy. Jeżeli student nie będzie grać już podczas studiów, ma małe szanse na to, by zaistnieć jako aktor – dodaje. Zapewnia, że nie zależy jej na masowej popularności za wszelką cenę, lecz by robić to, co lubi najlepiej jak może.
 
A. Dik
  • Numer: 30 (745)
  • Data wydania: 25.07.06