Już są głosy oburzenia w UE - bo zbyt duża grupa ludzi jez związana z produkcją aut oraz komponentów. Narzucanie nowych norm emisji CO2 też nie rozwiąże problemu bo koszty dostosowań i tak zapłacą klienci końcowi (a nie koncerny). Sęk w tym że elektryki nie są tak "czyste" jak sądzimy. Już na starcie są obciążone gigantycznym ekwiwalentem CO2 z powodu akumulatora - którego produkcja, a zwłaszcza oczyszczanie surowca jest barzo szkodliwa dla ziemi (1 kg litu to ok 5 ton trujących, rakotwórczych odpadów - "utylizowanych" w rzekach i na polach). Po ok 6 latach trzeba mysleć o wymianie akumulatora na nowy - a wtedy jego wartość przewyższa cenę auta (i tak powstaje elektroodpad). Czyste auta na wodór - podobny problem - pierwiastki ziem rzadkich są koszmarnie drogie (są potrzebne do ogniw paliwowych) a wydobycie ich podobnie zanieczyszcza planetę (wodorowa Toy.ta Mirai - to ok 300 TYSIĘCY zł) a sam wodór - też nie jest tani. Przemysł (który generuje niemało CO2) jest przenoszony POZA Europę - i myślicie że to obniży jego emisję? Dobrze - postawmy na transport zbiorowy. Niech jeżdżą tramwaje, autobusy, pociągi - ale tak aby z KAŻDEGO miejsca - czy to centrum czy zabita deskami wioska o KAŻDEJ porze był jakikolwiek transport. Dobrze skomunikowany z innymi. Przykładowa trasa - Wodzisław Karkoszka - Manta Wilchwy - 7,1 km - autem 10 minut, autobusem 1 godz 8 minut (!) - i to tylko aby zdążyć na 6:00. do pracy. Jeszcze gorzej jest z np Ligoty Tworkowskiej do Żory Galeria Wiślanka. Odległość autem to 38 km - niecała godzina. Zbiorkomem - tragedia - aby dostać się do pracy na 6 trzeba wyruszyć o ... 17:30 w niedzielę (śpisz na dworcu w Rybniku czekając 6,5 godziny na połączenie...). Takich przykładów można mnożyć...
Napisany przez ~ZmotoryzowanyPatrol, 11.08.2024 17:11
Najnowsze komentarze