Niedziela, 28 lipca 2024

imieniny: Aidy, Innocentego, Marceli

RSS

Zwycięski tie-break

22.01.2003 00:00
Po emocjonującym meczu siatkarze Górnika Radlin pokonali drużynę Czarnych Radom i utrzymali pozycję wicelidera serii B. By rozstrzygnąć ten pojedynek potrzeba było pięciu setów, w tie-breaku gospodarze cał-kowicie rozbili przyjezdnych skutecznym blokiem.
Mecz został rozegrany w czasie telewizyjnej transmisji z konkursu Pucharu  Świata w Zakopanem, ale trybuny Domu Sportu wypełniły się kibicami. I kto zdecydował się na emocje siatkarskie zamiast obserwowania skoków narciarskich z pewnością nie żałował. Obie drużyny stworzyły dramatyczne widowisko - a co najważniejsze zakończone zwycięsko przez gospodarzy. Niewątpliwie dla siatkarskich kibiców nie ma nic lepszego niż zwycięski tie-break.

Radlinianie zaczęli pierwszego seta niezbyt dobrze i przegrywali 13:10. Na szczęście szybko odrobili straty. Po asie serwisowym Marcina Wiki było 13:13 i przez pewien czas trwała wymiana punkt za punkt. W końcówce radlinianie dobrze zagrali blokiem, seta skończył Jarosław Macionczyk atakując z drugiej piłki po podbitym ataku rywali. Niestety w kolejnej partii to goście dyktowali warunki na boisku prowadząc od początku do końca. Obrazu gry nie zmieniła zmiana Macionczyka i Grygiela na Luksa i Fijoła. Trzeciego seta górnicy przegrali na własne życzenie. Szybko objęli prowadzenie i przy stanie 20:15 wydawało się, że drużyna Czarnych już nie nawiąże walki o zwycięstwo w tej partii. Niestety, gospodarze zaczęli popełniać błędy i końcówka seta była dramatyczna. Po zablokowaniu Marcina Grygiela goście wyrównali na 22:22. Gdy asa serwisowego posłał Arkadiusz Terlecki radlinianie mieli setbola, ale go nie wykorzystali. Trener Zbigniew Błaszczak zdecydował się na dokonanie zmian w składzie swojego zespołu. Wprowadził na parkiet Leszka Kurowskiego i Michała Brzozę. Okazało się to bardzo dobrym pociągnięciem. Górnicy uzyskali wyraźną przewagę i zdeklasowali radomian doprowadzając do tie-breka. Rozstrzygający seta zaczął się jednak pomyślnie dla gości, którzy prowadzili 3:0. Radlinianie zaczęli odrabiać straty, ale to Czarni prowadzili 8:7 w połowie seta. Po zmianie stron przyjezdni nie zdobyli już ani jednego punktu. Nie potrafili wyprowadzić skutecznego ataku i zostali zablokowani kilka razy pod rząd. Bohaterem tie-breaka był Michał Brzoza, który dobrze ustawiał blok i to on zakończył mecz.

Niewiele brakowało, by powtórzyła się sytuacja z meczu w Radomiu, gdy prowadząc w setach przegrywaliśmy końcówki - powiedział trener Zbigniew Błaszczak. Coś jednak ruszyło, zagraliśmy lepiej niż w poprzednich meczach. Ostatnio pracujemy inaczej, w dużym tempie. Byłem przekonany, że ten mecz powinniśmy wygrać, ale było nerwowo. Słabo zagrali Fijoł i Grygiel, którzy nie realizowali przedmeczowych założeń. Nasi zawodnicy zbyt szybko się poddają po  popełnieniu błędu, musimy to zmienić. Bardzo trafiona była zmiana w czwartym secie, Kurowski i Brzoza dużo wnieśli do gry, raz za razem łapaliśmy przeciwników na bloku. Bardzo czujnie w tym elemencie grał Brzoza. Nadal psujemy zbyt dużo zagrywek.
Górnik Radlin - Czarni Radom - 3:2 (25:20, 21:25, 25:27, 25:17, 15:8). Górnik: Wiktorowicz, Macionczyk, Wika, Grygiel, Terlecki, Gulczyński - Rusek (libero), Luks, Fijoł, Kurowski, Brzoza.

(jak)
  • Numer: 4 (156)
  • Data wydania: 22.01.03