Piątek, 17 maja 2024

imieniny: Sławomira, Paschalisa, Weroniki

RSS

INTRO Festival 2018: Racibórz tętnił muzyką i światłem

17.07.2018 00:00 red.

Wydarzenie nastawione jest na miks historii z technologią. Kontrast. Techniczny mapping 3D* na bryle XIII-wiecznej kaplicy.

Imprezę zorganizowano po raz piąty, a atrakcje umiejscowiono w obrębie Zamku Piastowskiego. Przejście w dwudniowy format sprawiło, że Racibórz tętnił zupełnie innym życiem. Jest to też przełomowy rok pod względem finansów. Miasto z kieszeni podatników wyłożyło na imprezę rekordową dotację - 150 tys. zł. Wydarzenie odbyło się 13 i 14 lipca.

Racibórz zyskuje

Niejednokrotnie Odyseusz Olbiński – organizator wydarzenia, przekonywał, że Racibórz na tym wydarzeniu nie traci, czyli zyskuje miasto, przedsiębiorcy, a nawet sami mieszkańcy.

Z informacji podawanych przez organizatorów wynika, że na dwa i pół miesiąca przed, baza noclegowa w Raciborzu była na wyczerpaniu. Miejsce na nocleg mogli oferować również sami mieszkańcy, została stworzona specjalna grupa w portalu Facebook.

Czas Festiwalu to moment, w którym przedsiębiorcy, szczególni Ci zlokalizowani w obrębie Zamku Piastowskiego, mogli liczyć na dodatkowe zyski.

Tylko Festiwal czy coś więcej?

Postanowiliśmy sprawdzić zapewnienia organizatorów. Porozmawialiśmy z pięcioma osobami z Polski. Zapytaliśmy, czy przyjechali dla samego wydarzenia, czy jednak Racibórz ujął ich czymś więcej.

(mad)

* Mapping 3D to nałożenie na elewację kaplicy efektów świetlnych, tworzących nowe, często ruchome obrazy.


Komentarz

Niewątpliwie wydarzenie promuje Racibórz, organizatorzy udowodnili to już nie raz. Do miasta przyjeżdżają fani muzyki elektronicznej – nie tyko z Polski, ale i z zagranicy, którzy prawdopodobnie nie trafiliby do nas gdyby nie festiwal. Warto zauważyć, że musimy przygotować się na zmiany. Otwieranie restauracji o godzinie 11.00 jest strzałem w kolano i odbieranie sobie dodatkowego zysku. Miasto przez czas Festiwalu tętni zupełnie innym życiem, a lokalni przedsiębiorcy powinni to wykorzystać. Świetnym przykładem może być Opole. W trakcie trwania największej studenckiej imprezy, czyli Piastonaliów, przygotowywane są ciekawe promocje w niektórych miejscach, a nie są one konsultowane z organizatorami imprezy – przedsiębiorcy wychodzą sami z własnym pomysłem. Świetnym przykładem może być też sam Festiwal Opolskiej Piosenki, który również sprawia, że Opole żyje inaczej.

Miasto zyskuje świetną formę promocji – co prawda nie darmową, bo kosztowała mieszkańców 150 tys. złotych, jednak sukces Intro Festivalu jest sukcesem wszystkich mieszkańców.

Dawid Machecki


Przyjezdni o Intro Festivalu i Raciborzu

Piotr Bogdan z Gdańska, 29 lat

Głównie przyjechałem dla wydarzenia, lubię jednak wykorzystywać takie okazje, aby pochodzić po mieście. Widziałem starówkę, chciałem też rano wybrać się na obiad, jednak restauracje były otwarte od 11.00, więc nie udało się. Wrócę na kolejne edycje, jeśli będzie odpowiadać mi line-up. O wydarzeniu dowiedziałem się z Facebooka.

Karolina Borkowska z Warszawy, 40 lat

Do Raciborza przyjechałam dla Vitalica. Rzadko bywam na Śląsku, więc taka wyprawa jest dla mnie bardzo ciekawa, a miasto jest bardzo ładne. Byłam na starówce, zjadłam obiad. Mieszkam w szkole Mistrzostwa Sportowego, więc w drodze na Festiwal trochę zobaczyłam. Macie też piękny zamek. Jestem tutaj pierwszy raz, ale myślę, że jeszcze przyjadę.

Michał Białkowski z Gdyni, 21 lat

Przyjechałem do Raciborza dla muzyki i dla wizualizacji. Jestem po raz pierwszy. Jeszcze nigdzie poza obręb Festiwalu się nie wybraliśmy ze znajomymi, jednak planujemy się przejść, ale jeszcze nie wiemy gdzie. Jakiś prowiant mamy ze sobą, jednak na pewno coś w Raciborzu kupimy.

Karolina Kaczkowska z Warszawy, 25 lat

Przyjechałam tutaj dla wykonawców, zainteresował mnie line-up (plan wydarzenia, tj. koncerty i dodatkowe atrakcje – red.), który jest niezły jak na wydarzenie, które nie jest popularne w Polsce. Myślę, że sama z siebie do Raciborza bym się nie wybrała. Razem z koleżanką zwiedziłam miasto. Wybrałyśmy się również do dwóch miejsc, w tym do kawiarni „Migawka” – rzadko, kiedy jestem pod wrażeniem jakiegoś miejsca, a tam jest bardzo fajnie, nie spodziewałam się. Jestem też pod wrażeniem rodzinnej atmosfery, każdy jest w coś zaangażowany. Może jeszcze tutaj wrócę, jednak wszystko będzie zależało od artystów występujących na wydarzeniu.

  • Numer: 29 (1361)
  • Data wydania: 17.07.18
Czytaj e-gazetę