Poniedziałek, 17 czerwca 2024

imieniny: Laury, Alberta, Marcjana

RSS

Śladami Antoniego Szafranka - część I

03.05.2011 00:00 red

Wspomnienie o artyście i pedagogu z okazji wernisażu jego obrazów w Akademii Muzycznej w Katowicach.

Zanim Rybnik zasłynął muzyką w świecie, znany był wśród muzyków europejskiego formatu od dawna. 

Nie kto inny, jak równy sławą Bachowi i Haendlowi Georg Philipp Telemann, twórca m.in. II Sonaty Polskiej napisał  do Lipska: „...piękne okolice Rybnika. Wszędzie tu pełno lasów, łąk... czuję zapach żywicy...ktoś opowiadał w trakcie podróży, że Rybnik zbudowany jest na wielkich stawach, w których niegdyś hodowano ryby.” Co prawda do połowy XIX wieku niewiele ciekawego zaszło w życiu muzycznym Rybnika, ale od połowy tego stulecia zaczęło się! Powstaje słynna firma organowa Dyrszlaga – potem Klimosz–Dyrszlag i jak grzyby po deszczu rosną na ziemi rybnickiej kolejne chóry.

Antoni Szafranek urodził się w Bottrop 23 maja 1909 jako drugi, po bracie Karolu, syn Jana i Marii z domu Szołek. Bracia Szafrankowie mieli także młodszą siostrę Antoninę. Jan prócz pracy zawodowej żył muzyką – współzakładał w Bottrop chór i małą orkiestrę. Zajmował się także naprawą instrumentów. Sam grał na skrzypcach. Muzyka była w domu rodzinnym Szafranków na co dzień. Antoni już jako 12–latek dorabiał sobie graniem w różnych zespołach. Grał też u ojca, który był jego pierwszym nauczycielem. Wszędzie była muzyka. Bracia rośli z nią i w niej. Emigracja polska w Westfalii była bardzo zaangażowana we wszelkie, podtrzymujące polskość myślenia i odczuwania świata, działania kulturalne, zwłaszcza muzyczne. Przykładem może być znany i zasłużony chór „Wyspiański”. 

Po powrocie Szafranków do Polski osiedli oni w Rybniku. Przyjrzyjmy się miastu jakie zastali Szafrankowie od strony muzycznej. Zbadajmy grunt na jakim wyrosło muzyczne dzieło Braci Szafranków.

Do najstarszych, znaczących  firm należała bez wątpienia znana w Europie manufaktura organowa Klimosz-Dyrszlag, której początki sięgają połowy XIX wieku. Wielką rolę w „drodze ku Polsce” spełniały chóry, czego przykładem może być obchodzący niedługo 100–lecie istnienie „Seraf”, którego działalność obejmowała także amatorskie widowiska teatralne. Wreszcie towarzystwa muzyczne, jak istniejące od 1922 Rybnickie Towarzystwo Muzyczne ze swą Orkiestrą Muzyki Klasycznej pod batutą kapelmistrza Bendkowskiego. Istniały półprofesjonalne ansamble np. Towarzystwo Mandolinistów. Edukacja muzyczna na większą skalę zaczęła się w mieście 6 września 1928 roku wraz z otwarciem filii Śląskiej Szkoły Muzycznej z Katowic. Prócz katowickich pedagogów, jak Michał Wikliński, Relly Grybel, Stefan Syryło, nauczali również rybniccy muzycy: Józef Bula – muzykolog po studiach w Krakowie na UJ, Wanda Ralska, pan Neujak, wszyscy z dyplomem lwowskiego konserwatorium. Szkoła prowadziła klasy skrzypiec, fortepianu, organów, śpiewu solowego, teorii i harmonii. Potem doszły klasy gry na mandolinie, gitarze i kontrgitarze.

Nie do przecenienia jest także rola doraźnych formacji, jak choćby kwintetu smyczkowego Szafranek, Bula – skrzypce, Krupa – altówka i Wieczorek – wiolonczela. Koncertowano najczęściej w salach hoteli „Świerklaniec” i „Polskiego” oraz Domu Koncertowego „Polonia” przy Alei 3 Maja 15. Później powzięto decyzję o usytuowaniu tu budynku z prawdziwego zdarzenia dla szkoły braci Szafranków. Niestety wojna przerwała te ambitne plany. Do miasta bardzo często przyjeżdżał zespół operowy Teatru Polskiego z Katowic, operetka warszawska i inne muzyczne formacje oklaskiwane w przepełnionej sali hotelu „Świerklaniec”. Wszyscy mieli też swe orkiestry. Często na naprawdę dobrym poziomie – szpitale, wojsko, straż, PKP, kopalnie etc.

Na brak obrotów z pewnością nie mógł narzekać pan Steuer, właściciel Domu Muzycznego, który oferował nie tylko nuty w szerokim wyborze, lecz także instrumenty, gramofony i wszelkie akcesoria potrzebne muzykom. W 1929 przybyła Steurowi konkurencja. Znana firma Emanuel Wittor (Katowice, 3 Maja 38) otwarła w Rybniku nową filię swego składu muzycznego. Firmę  promował sam Ignacy Paderewski. Wittor zaś reklamował fabrykę pianin i fortepianów Arnold Fibiger (od 1878) z Kalisza. Mieli więc rybniczanie do wyboru fortepiany: Fibiger, Drygas, Stingl, Heinrichsdorff, Foerster, Lauberger&Glass, Gaveau, Boessendorfer i inne. Mistrzowskie skrzypce Frank – Reiner w cenach od 90 do 540 zł. Z gramofonów Electrola-His Master Voice, Parlophon, Columbia. Oto w jakim mieście rozpoczęli po powrocie ze studiów działać bracia Szafrankowie. 

Ojciec Karola i Antoniego miał domek przy ul. Polnej (obecnie ul. Staszica, domek niedawno wyburzony), firmę prowadził przy ul. Mikołaja Reja, zaś jego synowie pomieszkiwali przy ul. Kościelnej. Jedna z rybniczanek powiedziała, że uwielbiała przechodzić w ciepłe dni tą ulicą, bo z otwartych okien dobiegała przechodniów cudowna muzyka.  I oto w 1927 trafiamy na pierwsze ogłoszenie „Lekcji gry na skrzypcach udzieli A.Sz. , ulica Kościelna 9.” I pomyśleć do czego to doprowadziło!

Marek Palica

  • Numer: 18 (234)
  • Data wydania: 03.05.11