Wtorek, 19 listopada 2024

imieniny: Elżbiety, Seweryny, Salomei

RSS

Mała Bawaria

12.10.2004 00:00
„Gdyby tylko na rynku było więcej mleka, to moglibyśmy bardziej powojować o klienta” - mówi Wanda Swierczyna, prezes Raciborskiej Spół-dzielni Mleczarskiej. Zakład z tradycjami, kompletnie zmodernizowany świetnie sobie dziś radzi w konkurencji z dużymi koncernami. Otwiera nowe linie produkcyjne i eksportuje.
Raciborska mleczarnia, bo tak powszechnie nazywa się w mieście ten zakład, jest jednym z osiemnastu tej branży na Śląsku, ale już tylko jednym z trzech, które mogą się poszczycić posiadaniem certyfikatów pozwalających działać na całym unijnym rynku. Własność zakładu leży w rękach dostawców mleka. Dziś mamy ich około dwustu z terenu powiatu raciborskiego, kozielskiego i gliwickiego. Jeszcze dwa lata temu mleku dostarczało nam sześciuset rolników, a pamiętam czasy, kiedy było ich nawet tysiąc - mówi prezes W. Swierczyna.
 
Tych dwustu produkuje więcej mleka niż dawniej tysiąc. Oznacza to, że specjalizacja w rolnictwie poszła daleko do przodu. Gospodarze mają od 20 do 400 krów. Średnio w Polsce dziesięć razy mniej. Dzięki temu region raciborski to taka mała śląska Bawaria - dodaje prezes. Co ciekawe, rolnicy z Niemiec przyjeżdżają ostatnio oglądać podraciborskie hodowle.
 
Rynek produktów mleczarskich nie należy do łatwych. Unia Europejska wprowadza tzw. kwoty mleczne, które ograniczają ilość dostępnego dla przetwórców surowca. Raciborska mleczarnia przerabia miesięcznie około 1,5 mln litrów mleka. To ilość, która musi wystarczyć do zapewnienia firmie miejsca na rynku. Reszta zależy od jakości produktów. Do tego dochodzi szybki wzrost cen mleka. W UE za litr trzeba zapłacić producentowi 1,20 zł, w Polsce już dziś ponad 1,0 zł i można się spodziewać, że stawka pójdzie jeszcze w górę.
 
W Raciborzu produkowany jest szybki i świeży nabiał z krótkimi terminami przydatności do spożycia (ważności) i - co ma duże znaczenie dla klientów - bez konserwantów. To dlatego jego odbiorcami są Czesi a ostatnio także Niemcy, gdzie taka oferta nie ma konkurencji ze stromy rodzimych producentów. Popularność naszych produktów za zachodnią granicą szybko rośnie, bo mają renomę tzw. zdrowej żywności - cieszy się prezes. Na zagraniczne stoły trafiają przede wszystkim znane już u nas twarożki raciborskie i klimki w różnych konfekcjach.
 
Te dwa produkty cieszą się również uznaniem u polskich odbiorców. Raciborska mleczarnia, zatrudniająca dziś prawie 150 ludzi, sprzedaje na lokalnym i regionalnym rynku pod własną marką DAGO oraz do dużych sieci pod ich markami. Oferuje twarożki ziarniste, galanterię nabiałową (śmietanki, śmietanki ukwaszane, kefiry, maślanki), masło oraz świeże mleko. Wartość miesięcznej sprzedaży wynosi około 4 mln zł.
 
W naszej branży bardzo trudno zachować rentowność. Dawniej możliwe było zwiększanie skupu i produkcji, dziś ograniczona ilość surowca wymusza na producentach coraz dalej idące uszlachetnianie wyrobów - twierdzi prezes W. Swierczyna. Z tego powodu mleczarnia zdecydowała się wybudować nową halę produkcyjno-magazynową. Kosztowała 2,5 mln zł. Około milion złotych udało się pozyskać z unijnego programu Sapard. Zarząd spółdzielni podkreśla, że niemały wkład miała raciborska firma budowlana Borbud. Nie tylko szybko i sprawnie zrealizowała inwestycję, ale pomogła również w jej finansowaniu.
 
W nowym obiekcie znajduje się spełniający ostre wymogi unijne magazyn wyrobów gotowych oraz nowoczesna linia do produkcji serka śmietankowego, który będzie sprzedawany w opakowaniach 0,5 kg. Raciborska mleczarnia wejdzie tym produktem na duży segment rynku. Jego odbiorcami mają być gospodynie domowe, zajmujące się różnymi wypiekami. Zwiększy się, oparta o nową technologię, produkcja twarożku raciborskiego. Rocznie mleczarnia chce go produkować ponad 2 mln kilogramów.

(waw)
  • Numer: 42 (652)
  • Data wydania: 12.10.04