PIP kontra eks-prezes Ramety. Rozprawa wkracza w fazę finałową
Oskarżony m.in. o ciężkie naruszenie przepisów prawa pracy Stefan Fichna poprosił o sąd odstąpienie od wymierzeniu mu kary. Ta, zwłaszcza z perspektywy zwolnionych latem 2019 roku, wydaje się niezbyt dotkliwa, ale wyrok jeszcze nie zapadł. Co istotne - Fichna "wygrał" w sądzie ze swymi byłymi zastępcami, bo tych PIP - po zgłoszeniu przez byłego szefa Ramety - ukarał za bezprawne zwolnienie prezesa.
Jak widzą swoją sytuację ci, których z Ramety wyrzucono?
Rozwita
Sąd pracy nakazał przywrócenie mnie do pracy w Ramecie, ale do czego mam tam wracać? Zakład już praktycznie nie istnieje. Jak taki wyrok ma się do rzeczywistości? Prezes Fichna broni się, że nie działał sam, tylko z resztą zarządu. Ale to on nas wszystkich osobiście zwalniał, przecież za jego plecami to się nie działo.
Joanna
Już półtora roku jesteśmy w sądzie z tą sprawą i nie wiadomo z jakim skutkiem. To o co walczymy, to należne nam odszkodowania za zwolnienia. Z dnia na dzień straciliśmy wtedy wszelkie możliwe środki do życia.
Jan
Nie spodziewałem się, że po tylu latach pracy trafimy z Ramety na bezrobocie. Nie sądzę, żeby tam się coś jeszcze poprawiło. A ludzie w Ramecie nie mają już na czynsz, czy na prąd. Nie wierzę w odrodzenie Ramety, poszła na dno. Może nieduża część pracowników trafi do zakładu pana Fiołki powstałego w miejscu dawnej Ramety.