Czwartek, 25 kwietnia 2024

imieniny: Jarosława, Marka, Elwiry

RSS

21.04.2021 19:00 | 0 komentarzy | EK

W sezonie grzewczym pożary sadzy kominowej są na porządku dziennym. Niestety takie zdarzenie, mimo że samo w sobie nie powoduje najczęściej bezpośredniego zagrożenia dla życia mieszkańców, może mieć bardzo niebezpieczne konsekwencje. O to, jak się uchronić przed pożarami sadzy zapytaliśmy st. kpt. Krzysztofa Kusia z Komendy Miejskiej PSP w Żorach oraz mistrza kominiarskiego Daniela Kitę.

Jak uchronić się przed pożarem sadzy?
Należy regularnie czyścić przewody kominowe, najlepiej 4 razy w sezonie grzewczym.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Podczas regularnego palenia, a najbardziej w czasie przepalania komina po lecie, na ściankach zbierają się uboczne efekty niepełnego spalania paliw węglowych. Najczęściej jest to sadza, czyli czysty, nieprzepalony węgiel. W odpowiednich warunkach i przy wysokiej temperaturze, sadza na ściankach przewodu kominowego może się zapalić. Wówczas może osiągnąć temperaturę nawet 1200 – 1400 st. C. oraz dziesięciokrotnie zwiększyć swoją objętość. Z 0,5 cm nalotu podczas pożaru robi się nawet 5 cm. Jak się przed tym uchronić?

Przede wszystkim regularnie czyścić przewody kominowe. Ja zalecam czyszczenie 4 razy w sezonie grzewczym, a nie w roku, jak mówią przepisy. Na szali jest życie ludzkie – mówi Daniel Kita.

Czyszczenie powinno odbywać się (w przypadku kominów ceramicznych) szczotkami plastikowymi lub nierdzewnymi z zabezpieczeniem odważnika miękkim materiałem, aby ten nie uderzył o ścianki komina i w ten sposób nie spowodował pęknięć.

Komin kwadratowy czyści się szczotką kwadratową, analogicznie prostokątny prostokątną, a okrągły okrągłą. Jeśli jest to system nierdzewny, np. zazbrojony sadzą szklistą, czyścimy mechanicznie drobnym łańcuszkiem na wysokich obrotach. Do obowiązków kominiarza należy wyciągnięcie sadzy i sprawdzenie szczelności połączenia kotła z przewodem dymowym oraz drzwiczek serwisowych zwanych wyczystką. Nie dajmy się zbyć kominiarzowi wyłącznie wpisem do książeczki, a przy czyszczeniu po prostu patrzmy kominiarzowi na ręce – podkreśla mistrz kominiarski.

Co ważne, w przypadku wystąpienia pożaru, firmy ubezpieczeniowe przy wniosku o odszkodowanie w pierwszej kolejności sprawdzają, czy i jak często komin był czyszczony.

Spore straty po pożarze

Jak rozpoznać, że doszło do pożaru sadzy?

Najczęściej od zgłaszających takie pożary słyszymy, że w kominie coś huczy. To jeden z sygnałów ostrzegawczych. Jeśli taki pożar wystąpi za dnia, charakterystycznym elementem jest dym, jaki wydobywa się z komina. Jest bardzo, bardzo gęsty i biały. W nocy natomiast bardzo często widoczne są iskry nad kominem – wyjaśnia st. kpt. Krzysztof Kuś, oficer prasowy KM PSP w Żorach.

W bieżącym roku w Żorach było już 8 takich zdarzeń, w 2020 roku 17, w 2019 – 25. Strażacy przy pożarach sadzy najczęściej doprowadzają do wygaszenia kotła i wyciągają z niego paliwo, a w kominie odcinają dostęp powietrza poprzez zastosowanie proszku gaśniczego lub mgły wodnej. Zazwyczaj wzywany jest też kominiarz. Niebezpiecznymi efektami pożarów sadzy są najczęściej pęknięcia kominów, a w gorszych przypadkach także przeniesienie się pożaru na drewniane elementy dachu. Często też nadpaleniu ulega pokrycie dachu (papa) w okolicy komina. Z kolei przez pęknięcia nawet w przyszłości może do mieszkania przedostawać się śmiertelnie trujący tlenek węgla. Po każdym takim pożarze strażacy zalecają kupno czujnika tlenku węgla dla bezpieczeństwa domowników.

Nie gasić wodą!

Po takim pożarze nakładamy zawsze zakaz używania przewodu kominowego do czasu przeglądu kominiarskiego, a jeśli komin jest pęknięty, do czasu jego naprawy – dodaje Krzysztof Kuś.

Co niezwykle ważne, przy takich pożarach domownicy sami nie powinni gasić takiego komina wlewając do niego wodę – bo rozprężenie pary wodnej po prostu go rozerwie, a dodatkowo wydzieli się palny wodór. Nie powinno się też sypać do komina piasku, bo ze względu na zwiększanie objętości sadzy przy oderwaniu takiego płatu płonącej sadzy możemy doprowadzić do większych strat. Zanim przyjadą strażacy, domownicy powinni zachować zimną krew i otworzyć okno w piwnicy, zamknąć dostęp do przewodu dymowego (drzwiczki z kotła i zasuwę dymową) oraz sukcesywnie wyciągać paliwo z pieca, wynosząc je na zewnątrz. Warto również wcześniej zaopatrzyć się w gaśnicę proszkową do kotłowni, która pozwoli w przypadku pożaru przygasić sadzę poprzez otwór rewizyjny tzw. wyczystkę. Taką gaśnicę warto mieć także w kuchni, bo może przydać się również w przypadku np. pożaru oleju, którego również nie powinno się gasić wodą.

Szymon Kamczyk