Niedziela, 5 grudnia 2021

imieniny: Saby, Kryspiny, Wilmy

RSS

Kultura

Ośmiolatka wpadła do Odry w Raciborzu. Urzędnik bez wahania wskoczył do wody, aby ratować dziecko

19.07.2020 07:00 | 0 komentarzy | żet

Konflikt parafian z proboszczem w Raciborzu–Starej Wsi, tragiczne wypadki w Raciborzu i Rudniku, w których śmierć ponieśli 16-letni młodzieniec i szanowany gospodarz, dozorca leśny z Tworkowa znaleziony martwy z raną postrzałową, wreszcie bohaterski wyczyn urzędnika z Raciborza, który bez wahania wskoczył do wzburzonej Odry, aby ratować dziewczynkę – m.in. o tych sprawach informowała redakcja Nowin równo sto lat temu.

Ośmiolatka wpadła do Odry w Raciborzu. Urzędnik bez wahania wskoczył do wody, aby ratować dziecko
Zdjęcie poglądowe (ratibor24.wordpress.com)
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Racibórz • 14 lipca 1920 r.

Memoryał polski w sprawie Górnego Śląska

Spaa, 13 lipca. Delegat rządu polskiego, były minister spraw zagranicznych Patek wręczył pełnomocnikom mocarstw sprzymierzonych memoryał wyliczający pogwałcenia traktatu pokojowego na Górnym Śląsku przez rząd niemiecki. Memoryał ten zawiera zdjęcia fotograficzne i dokumenty oryginalne urzędowo stwierdzające istnienie stałych stosunków między rządem berlińskim a tajnemi stowarzyszeniami wojskowemi na Górnym Śląsku*.

Baczność przed oszustem

Budziska, pow. raciborski. Do pewnej wdowy w naszej wiosce przybył ze świata jakiś zalotnik, który chciał się żenić z córką wdowy. Wyłudziwszy od łatwowiernej niewiasty 10 tys. marek rzekomo na kupno mebli, znikł i więcej nie wrócił. Baczność więc przed podobnym drapichrustem.

Protest starowiejskich polskich parafian

Nieszczęsne polityczne występy ks. proboszcza Ulitzki od chwili zarządzenia plebiscytu dla Górnego Śląska przez ententę stały się, jak to było niestety z góry do przewidzenia, zarzewiem silnego zaniepokojenia w starowiejskiej, przeważnie polskiej parafii. Do otwartego konfliktu przyszło, kiedy ks. prob. Ulitzka uważał za stosowne w dzień Zesłania Ducha św. wystąpić z kazalnicy ostro przeciwko gazetom polskim i dla sprawy polskiej piszącym, które rzekomo jego charakter duszpasterski zniesławiają, a dalej przeciwko tym swoim parafianom, którzy rozszerzaniem tych gazet się zajmują, co im ks. Ulitzka za grzech śmiertelny poczytuje. (Wypada ponownie zaznaczyć, iż gazety polskie atakują ks. prob. Ulitzkę, jako polityka, a nie jako kapłana). Kiedy następnie niefortunni zausznicy ks. proboszcza zwołali na 2 lipca na salę „Neue Welt” zebranie publiczne, rzekomo starowiejskich parafian, celem zaprotestowania przeciw artykułom gazet polskich, a miejscowe gazety niemieckie, tak organ liberałów „Anzeiger”, jak i „arcykatolicka” centrówka „Oberschl. Volkstzg.” całemi łamami rozpisywały się jeszcze o przebiegu „wspaniałego” zebrania i jakoby zrehabilitowania ks. prob. Ulitzki, sprawa jeszcze więcej się zaostrzyła i nic już nie mogło powstrzymać rozżalonych polskich parafian od zwołania ze swej strony publicznego zebrania, celem zaprotestowania przeciw naciągniętym rezolucyom zebrania centrowego.

Polskie zebranie protestujące odbyło się w ubiegłą niedzielę na przepełnionej sali „Strzechy”, a jakkolwiek mocno ubolewamy nad zaostrzeniem sytuacyi i bynajmniej nie mamy zamiaru iść w ślady raciborskiej centrówki i dolewać oliwy do ognia, to przecież obowiązek polsko-katolickiego pisma wymaga, abyśmy chociaż w głównych zarysach podali przebieg niedzielnego zebrania. Jesteśmy też święcie przekonani, iż gdyby ks. prob. Ulitzka przybył był osobiście na polskie zebranie i twarzą w twarz wymówił się ze swoimi rzeczywistymi parafianami, a nie tylko sprowadzonymi z całego miasta parafianami, jak to było na wiecu w „Neue Welt” – byłby się daleko więcej przysłużył sobie i katolickiej sprawie.

Zebranie niedzielne w „Strzesze” zagaił punktualnie o godz. 6 budowniczy Affa katolickiem pozdrowieniem „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, poczem zabierali głos dojrzali mężowie, cieszący się ogólnym szacunkiem wśród starowiejskich współrodaków, wierni synowie górnośląskiej ziemi i Kościoła katolickiego, a aczkolwiek z ich słów przebijał głęboki żal do swego duszpasterza, to przecież w niczem mu nie ubliżyli, przeciwnie akcentowali szacunek, z jakim się odnoszą do niego, jako osoby duchownej, przytem dawali wyraz swej wierności wobec wspólnej Matki–Kościoła, a równocześnie swemu przywiązaniu i miłości do swej prawej Matki–Ojczyzny, Polski, przy której widzą dla Górnego Ślązka jedyne zbawienie i ostoję. Przemawiali więc starsi obywatele, jak pp. Jan Głombik, Affa, Ignacy Fojcik, Kinowski, mówili do rzeczy, a jednak od serca, jak im dziób urósł, a burza oklasków, jaka towarzyszyła poszczególnym wywodom mówców, była najlepszym dowodem duchowej łączności z wiecownikami. Silnemi słowy piętnowano podburzającą robotę centrówki raciborskiej, która w swem sprawozdaniu z poprzedniego zebrania zwolenników ks. Ulitzki swą miłość ku polskim współwyznawcom zadokumentowała w ten sposób, że Polakom, którzy byliby się odważyli przemówić, pogroziła obiciem.

Na polskiem zebraniu w niedzielę postąpiono wręcz przeciwnie, bo i przeciwników dopuszczono do głosu, a kiedy przemawiał zastępca ks. prob. Ulitzki, ks. kap. Niestrój, starając się ks. Ulitzkę uniewinnić i zachęcając do zachowania spokoju w parafii, wysłuchano go spokojnie (...)

Po dwugodzinnych rozprawach odczytaniem rezolucyi, które wysłane zostaną na ręce delegata papieskiego a obecnego Zwierzchnika dyecezyalnego na ziemiach plebiscytowych, Najprzew. ks. arcyb. Ratti, i pochwaleniem Pana Boga zamknął p. Affa, zebranie. Mimo burzliwych nieraz chwil porządek nie został zakłócony**.

* Notka prasowa dotyczy konferencji w belgijskim mieście Spa, w której wzięli udział m.in. przedstawiciele ententy (państw, które zwyciężyły w I wojnie światowej), Polski, Czechosłowacji oraz Niemiec. Spotkanie dotyczyło opóźnień w wypełnianiu przez pokonane Niemcy warunków traktatu pokojowego (m.in. zwłoki w rozbrojeniu oraz spłatach reparacji wojennych).

** Artykuł dotyczy konfliktu części parafian z Raciborza – Starej Wsi z księdzem proboszczem Ulitzką. Carl Ulitzka urodził się w 1873 r. w Jaroniowie (dziś część Baborowa). Był kapłanem – wieloletnim proboszczem parafii św. Mikołaja w Raciborzu – i politykiem niemieckim oraz śląskim, działaczem niemieckiej partii Centrum oraz twórcą Katolickiej Partii Ludowej Górnego Śląska, zwolennikiem autonomii Śląska, a jednocześnie przeciwnikiem przyłączenia Śląska do Polski. Skonfliktowany z władzami nazistowskimi, więzień obozu w Dachau, po wojnie na krótko wrócił do Raciborza, ale z powodu gróźb został zmuszony do emigracji. Współtworzył struktury Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej Niemiec (CDU). Zmarł w 1953 r.


Racibórz • 19 lipca 1920 r.

Młodzieniec wypadł z okna. Zginął na miejscu

Racibórz. 16-letni gimnazyasta, syn adwokata Relmanna wypadł z okna pierwszego piętra i zabił się na miejscu. Prawdopodobnie wyglądając, wychylił się zanadto, stracił równowagę i wypadł.

Zaraza

Czarna ospa szerzy się w Raciborzu. Zgłoszono na policyi 88 wypadków zarazy. Najpewniejszym środkiem zabezpieczającym od zarażenia się ospą jest szczepienie. Jak gdzie indziej, tak i w Raciborzu szczepi lekarz powiatowy biednych darmo w każdy wtorek i czwartek pomiędzy 9 – 10 rano.

Dwie karczmy mniej

Racibórz. Policya zamknęła dwie restauracye, hotel „Deutscher Kaiser” i „Promenaden-Restaurant”, albowiem właściciele Ludwik Wrazidło i Marta Haase dopuszczali się wykroczeń przeciw policyjnym przepisom gospodnioszynkarskim.

Uratował dziewczynkę

Racibórz. Wpadła do Odry 8-letnia Małgorzatka Kallusówna przy grze w piłkę. Zniknięcie dziecka zauważono, gdy Odra małą już spory kawał była uniosła. Na szczęście spostrzegł ją urzędnik bankowy p. Fr. Sabisz i nie namyślając się, wskoczył za nią i przy pomocy innych wyratował ją od niechybnej śmierci.

Zagadkowa śmierć dozorcy

Tworków pod Raciborzem. We wtorek 13-go lipca znaleziono dozorcę leśnego Grzesiczka przed jego własnym domem zastrzelonego. Zamordowany służył przez 38 lat u hr. Saurmy i cieszył się ogólnem poważaniem w gminie.

Tragiczny wypadek przy zbiorze owoców

Rudnik pod Raciborzem. W zeszły poniedziałek rwał gospodarz Edward Kałuża owoc. Los zrządził, że nieszczęśliwy spadł z gałęzi na ziemię, przyczem odniósł tak silne wstrząśnienie mózgu, że jeszcze tej samej nocy zmarł. Zmarły cieszył się w gminie wielkim szacunkiem i nieograniczonem zaufaniem.

Robotnik przejechany przez pociąg

Górny Niewiadom w Rybnickiem. Na pobliskiej stacyi kolejowej kopalnia „Hoym” został w sobotę 10-go lipca robotnik torowy przez pociąg towarowy na śmierć przejechany. Nieszczęście jest tem opłakańsze, że została wdowa i gromadka małych sierot, a nędza w chacie wielka.

Sejm polski uchwalił samorząd Śląska***

Warszawa, 16 lipca. Na wczorajszem wieczornem posiedzeniu Sejmu przyszedł pod obrady wniosek Komisyi konstytucyjnej, referowany przez posła Buzka o statucie organicznym Województwa śląskiego. Referent oświadczył:

Niniejsza ustawa jest poniekąd odpowiedzią na ustawę niemiecką. Chodzi tu o uszanowanie tych odrębności, które z biegiem czasu powstały na Śląsku.

Następny mówca wiceminister Wróblewski oświadczył, że rząd z radością przystępuje do inicyatywy Sejmu, która zapewnić ma braciom naszym na Śląsku Górnym i Cieszyńskim należytą ochronę ich praw i interesów w obrębie jednej i niepodzielnej Rzeczypospolitej. Chodzi tu o ułożenie takiego przyszłego współżycia, aby ludność obu Śląsków mogła znaleźć w Polsce warunki najlepszego rozwoju. Zgoda Sejmu będzie dowodem zaufania, jakie Polska żywi do tych swoich synów, których powrotu do Ojczyzny wygląda z największem utęsknieniem.

Po przemówieniach posłów Kędziora, Zygmunta Seydy oraz referenta p. Buzka ustawę w drugiem i trzeciem czytaniu przyjęto.

*** Autonomia Górnego Śląska była jednym z czynników mających przekonać mieszkańców Śląska do głosowania za Polską w plebiscycie narodowościowym, którego wyniki miały przesądzić o przynależności państwowej tego regionu. II RP dotrzymała tych przyrzeczeń i część Górnego Śląska, która po III powstaniu śląskim została przyłączona do Polski, faktycznie cieszyła się autonomią. Ustawa, z pogwałceniem prawa, została odebrana dopiero przez władze komunistyczne w 1945 r.