Czwartek, 5 sierpnia 2021

imieniny: Marii, Oswalda, Stanisławy

RSS

Dyrektor szpitala: w radiologii nie dzieją się żadne dziwne rzeczy

28.12.2016 07:00 | 3 komentarze | ma.w

Ryszard Rudnik odnosi się do szeregu krytycznych uwag na temat prywatyzacji radiologii w Szpitalu Rejonowym w Raciborzu. Publikowaliśmy je wcześniej na łamach gazety i naszego portalu. R. Rudnik zapowiedział, że ustosunkuje się do nich na comiesięcznej konferencji prasowej na Gamowskiej. Zrobił to 21 grudnia.

Dyrektor szpitala: w radiologii nie dzieją się żadne dziwne rzeczy
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

- Do redakcji docierają zgłoszenia o problemach związanych z prywatyzacją szpitalnej diagnostyki. Jak pan odnosi się do takich uwag?

- W radiologii nie dzieją się żadne dziwne rzeczy. Od 1 stycznia firma Tomma ma przejąć nasz ZDiT. Pojawiły się informacje, że sprzęt nie jest sprawny. Chcę to zdementować. Mam paszporty techniczne tych urządzeń, RTG i TK. Każda naprawa jest w nich odnotowana. 5 grudnia 2016 roku przeszły testy specjalistyczne. Wszystkie aparaty przeszły w tym roku takie testy, w grudniu. Trzy aparaty diagnostyczne i tomograf. Mam już przygotowane te paszporty dla policji bo jest w tej sprawie jakieś postępowanie. Nie wiemy na podstawie czyjego zgłoszenia. Przekażemy policji sporą stertę dokumentów. Dodam jeszcze, że sprzęt diagnostyczny i wyposażenie ZDiT były poddane ocenie przez wojewódzkiego inspektora sanitarnego. Taką kontrolę mieliśmy 30 października 2015 roku. Wydano zgodę na użytkowanie bez żadnych zastrzeżeń. Podlegamy również certyfikacji w systemie zarządzania jakością i w 2015 odbył się audyt. Centrum Monitorowania Jakości z Krakowa wizytowała nas w październiku 2015 roku. ZDiT też podlegał przeglądowi. Uzyskaliśmy wtedy Certyfikat Akredytacyjny i jest on aktualny. Ta instytucja nie wydała certyfikatu na moje zlecenie, kto tak myśli, ten się mocno myli. Specjalny zespół dokonał przeglądu dokumentów, procedur i postępowania i to podlegało ocenie. Przeglądano m.in. wspomniane paszporty techniczne.

- Informacje na temat stanu sprzętu pojawiły się w pismach przedłożonych m.in. Radzie Społecznej szpitala. Czy zawierały nieprawdziwe informacje?

- To nie są dokumenty, to są różne tam pisania. Stworzono je na potrzeby zainwestowania w nowy sprzęt. To była korespondencja wewnętrzna.

- Wątpliwości budzi kwestia opłacalności tej prywatyzacji dla szpitala i uzyskiwania oszczędności na tym rozwiązaniu.

- Utrzymanie ZDiT kosztuje 3 mln zł rocznie. Przez 5 lat to koszt 15 mln zł. Oferta złożona przez firmę Tomma wynosi prawie 14 mln 995 tys. 175 zł. Czyli możemy, w zasadzie powiedzieć: wlał - wylał. Trzeba jednak pamiętać, że uzyskamy jeszcze wpływy z tytułu najmu pomieszczeń. Za pięć lat wpłynie do szpitala 856 tys. zł. I jeszcze sprzedaż sprzętu za 1 mln 136 tys. zł. Doliczając te blisko 2 mln zł do kwoty za świadczenia lecznicze uzyskamy ok. 400 tys. zł oszczędności z tytułu wprowadzenia podwykonawcy do ZDiT.

- Wcześniej oczekiwał pan trzymiesięcznego okresu rozliczania faktur od podwykonawcy. Umowa nie przewiduje takiej formuły.

- Wiele się nie pomyliłem. Obecnie w ZDiT ponosimy koszty od razu - płac, rachunków i innych rzeczy. Firma, która z nami będzie współpracować wpierw wykona badania. Minie miesiąc. Na koniec miesiąca nie wystawi faktury, bo musi zweryfikować za co. W szpitalu faktura pojawi się około 15 dnia kolejnego miesiąca. Miesięczny termin płatności nas obowiązuje więc zanim zapłacimy minie 2,5 miesiąca, a że nie płacimy "tak bardzo szybko" to 3 miesiące będzie na pewno poślizg płatności. To oznacza, że środki, które powinniśmy wydać prędzej będą w naszej dyspozycji.

- 10-letnia umowa miała dać szpitalowi stabilizację i bezpieczeństwo. Aktualna umowa jest o połowę krótsza.

- Szukaliśmy partnera na dłużej ale sytuacja na rynku świadczeń medycznych sprawia, że wiele podmiotów zastanawia się czy na tym rynku nadal będzie. Ja się cieszę, że ktoś w ogóle podjął ryzyko i zawarł z nami umowę. Tomma poważnie się zastanawiała czy złożyć nam ofertę. Z jednego powodu: nie mają gwarancji, że taka liczba badań, którą szpital chce zakontraktować, będzie realna. Jak będzie nowy system budżetowania szpitali to może się okazać, że my potrzebujemy tylko połowę badań z umowy. Wtedy zapłacimy im mniej. Natomiast inwestycje, które Tomma musi do pół roku przeprowadzić będą ją kosztować około 3 mln zł. Kto inwestuje, chce zwrotu tych środków. Dlatego szału nie było, tłumu chętnych zabrakło. Firma Tomma zaryzykowała tylko dlatego, że jest dużą firmą. Wiele firm branży medycznej wstrzymuje się z inwestycjami.

- Wycofał się pan z wymagania od oferenta wyposażenia pracowni diagnostycznej w rezonans magnetyczny. Wcześniej mówił natomiast, że brak tego urządzenia stanowi barierę rozwojową placówki. Jak to się ma do tej decyzji?

- To jest jak najbardziej bariera, bardzo by nam się przydał. Nie odpuszczamy sprawy rezonansu. Możemy go mieć od Tommy w każdym momencie. Rozmawialiśmy o tym z nimi. Możemy ogłosić postępowanie choćby jutro. Z tym, że na dziś potrzebujemy tych badań około 100. Aby taka inwestycja się zwróciła potrzeba takich badań co najmniej 200. To ilości miesięczne. Jeśli określimy taki ryczałt, rezonans stanie bez problemu. Niewykluczone, że takie postępowanie będzie. Teraz ważą się losy oddziału neurologii. Nie wiemy jak będzie wyglądało kontraktowanie. Jak będzie znana sytuacja które szpitale znajdą się w sieci, kto i ile dostanie ryczałtu, co będzie kontraktowane itd. wtedy nakreślimy strategię rozwoju szpitala.

- Co pan sądzi o opinii, że szpital staje się zakładnikiem firmy Tomma, bo TK i RTG zostanie poza strukturą szpitala. Mówi się, że rentgen to serce szpitala.

- A pan chciałby mieć chore serce czy zdrowe? Jeśli ma pan je w tej samej klatce piersiowej to najważniejsze żeby działało. Firma Tomma nie wchodzi po to by stać się naszym przeciwnikiem. To jest nasz partner. Bez nas nie są w stanie tu funkcjonować. A my bez nich. Celem całego przedsięwzięcia było to, że trzeba zainwestować. Na dziś firma ma określone w harmonogramie co i kiedy u nas będzie wymieniać. 2 aparaty RTG będą nowe, cały system informatyczny też. Szczegóły są udostępnione na stronie internetowej szpitala.

- Jak to możliwe, że prywatny na szpitalnym sprzęcie i z kadrą potrafi zarobić, a sam szpital nie umie?

- To kwestia skali działania. Firma specjalizuje się w wąsko określonym profilu działania i inwestuje tylko w zakłady diagnostyki. Mają szerszy dostęp do kadry, która nie musi ich szantażować, bo mają jej dużo i mogą się posiłkować ludźmi z innego obszaru. Ze względu na skalę działania kupują inaczej i inaczej organizują pracę. Duży potrafi więcej. Proszę wyobrazić sobie prowadzoną przez szpital kuchnię, która za 14 zł potrafi całodobowo wyżywić pacjenta z uwzględnieniem 30 diet. Dla dużej firmy to nie jest problem. Istotne jeszcze, że firma Tomma przejmie naszych pracowników. Warunki myślę będą lepsze, a nie gorsze. Zakład jest dobrze zorganizowany, nie ma przerostu zatrudnienia. Ci wszyscy ludzie, jeśli zechcą, będą mogli tam spokojnie pracować. Firma będzie szukała nowych klientów i to w bardzo szerokim zakresie. Wcześniej pracownicy ZDiT nie byli zainteresowani żeby przybywało nam kontrahentów, bo mieliby więcej pracy na tych samych warunkach, teraz będą zainteresowani dodatkowym zajęciem bo na nim zarobią.

- Na jakim etapie są uzgodnienia szpitala z NFZ?

- Nasz ZDiT zostanie wykreślony 1 stycznia 2017 roku. Zniknie z rejestru i powinna zostać wpisana do niego firma Tomma z tą datą. Wystarczy, że złoży wniosek i jeśli spełnia warunki, a spełnia bo prowadzi taką działalność, to zostanie wpisana. Według mojej wiedzy pewnie są już wpisani. Problemem jest kwestia cesji jeśli chodzi o TK. Jest skarga związków zawodowych, wielka afera, że mamy niesprawny sprzęt. Firmowana jest przez związki, ale może ktoś się podszywa pod związki? Nie wiem, nie widziałem tego pisma. Są żądania wyjaśnień z NFZ.

- Czy 1 stycznia szpital będzie odsyłał pacjentów na TK gdzie indziej?

- Takiego niebezpieczeństwa nie ma żadnego dla szpitala. Może być problem gdy u nas zniknie ZDiT, bo ta umowa jest przypisana do pewnej działalności. Będziemy się jednak starali tą cesję załatwić do końca roku. Od nas to już nie zależy. Kontrakt na TK obejmuje tylko badania ambulatoryjne, kierowane z POZ, sporadycznie i z poradni specjalistycznych. Usługi dla szpitala nie są związane z kontraktem. Mam nadzieję, że kłopotów nie będzie, ale te wszystkie działania, które sieją niepokój u naszego płatnika powodują, że nasze działania i sprawność tego załatwiania wydłużają się.

- Jak zaawansowane są prace firmy Tomma w szpitalu przygotowujące do przejęcia pracowni?

- Są prowadzone pewne działania jeśli chodzi o systemy informatyczne i prowadzone są szkolenia personelu. Nasi informatycy i ich służby współpracują. Pewne rzeczy będziemy prowadzili wspólnie.

- A co dzieje się ze Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym, który miałby powstać przy raciborskim szpitalu?

- Pani dyrektor Jaszczurowska z urzędu wojewódzkiego powiedziała oficjalnie, że w Raciborzu będą pieniądze na SOR. Czekam na decyzję ministerstwa.

- SOR-owi nie będzie przeszkadzała outsourcingowa radiologia?

- Zasada jest taka, że radiologia ma być w miejscu, tam gdzie szpital. Są różne rozwiązania, gdzie można korzystać ze środków zewnętrznych i my spełniamy warunek tego samego adresu.

- Czy umowy są ważne pod względem prawnym? Menedżer zdrowia Marek Labus wskazuje, że nie. Poza tym konkurs na świadczenia medyczne połączono z innymi postępowaniami. Czy aby prawidłowo?

- Są to niewątpliwie świadczenia medyczne i nie mogę przeprowadzać postępowania w oparciu o zamówienia publiczne. Główną pozycją było zakontraktowanie świadczeń, wykup określonej ilości badań diagnostycznych. Z tym związana jest dzierżawa pomieszczeń. Jak ktoś chce te badania wykonywać to powinien dysponować tymi pomieszczeniami. Sprzęt, jaki mamy, firma wykorzysta przez pewien czas. To nie mogło być rozdzielone. Tomma wygrałaby świadczenia, a inna kupiłaby sprzęt, a jeszcze inna wydzierżawiła pomieszczenia. To było zrobione z naszą kancelarią prawną, ja nie widzę sprzeczności, prawnik również. Myślę, że jest to najwłaściwsza metoda postępowania bo w żaden sposób rozdzielić się tego nie da. To co ktoś sobie myśli jeśli chodzi o sprzęt medyczny, to powiem, że był on wyceniony przez rzeczoznawców specjalistycznych, na to wszystko są dokumenty, nikt z głowy nie ustalał tych cen. Rada społeczna i rada powiatu widziały te wyceny zanim zgodziły się na sprzedaż.

- Tomma jeszcze nie ma w szpitalu pracowni RTG, dopiero ją stworzy. Dyrektor zawiera umowę z taką firmą, na podstawie jej oświadczenia, że będzie miała. Czy to nie jest zbyt ryzykowne?

- Jeżeli chodzi o wpis do rejestru to oni składają wniosek o wpisanie, a nasz wniosek o wykreślenie z rejestru już leży. Firma będzie miała jednak już sprzęt szpitalny, który kupuje. Przekazanie nastąpi jeszcze w grudniu. Przejmą z datą od 1 stycznia 2017 r. O północy. Jeśli chodzi o pracownię USG to muszą zakupić aparaty, bo tych im nie przekazujemy. TK i RTG muszą od nas płynnie przejść. Wystawimy im fakturę jeszcze w grudniu. Inaczej się tego nie da robić.

- Pozostaje jeszcze kwestia polisy ubezpieczeniowej. Tomma nie ma jeszcze ubezpieczonego sprzętu, którego nie posiada, a posiadanie polisy było warunkiem konkursowym.

- To już problem firmy, kupią sobie nową polisę na sprzęt. Pamiętajmy, że on jest ubezpieczony, jeżeli ktoś chce go ubezpieczać. To nie pojazd, gdzie jest obowiązek. W szpitalu my też nie mamy wszystkiego ubezpieczonego. My żądaliśmy od firmy polisy OC jako ubezpieczenia działalności. To był warunek konkursowy. Nie chodziło o sprzęt, ale o działania, jakie będą podejmować. My też taką polisę mamy, ona daje gwarancje pacjentom.

Ludzie:

Marek Labus

Marek Labus

Lekarz laryngolog, menadżer ochrony zdrowia

Ryszard Rudnik

Ryszard Rudnik

Dyrektor Szpitala Rejonowego w Raciborzu